Czeski Cieszyn uprzykrza życie prostytutkom

Ul. Strojnicka, od skrzyżowania do siódmej latarni, godzinę przed północą - to wyznaczone przez władze Czeskiego Cieszyna oficjalne miejsce i czas pracy tamtejszych prostytutek. Samorząd liczy, że w ten sposób ograniczy wstydliwy proceder, z którego korzysta też wielu Polaków.

Z problemem prostytucji Czeski Cieszyn zmaga się od lat. Teraz oferujące swoje usługi panie stoją przy ul. Karwińskiej, kilkaset metrów od przejścia granicznego na moście Przyjaźni. Pojawiają się, gdy tylko zapada zmrok. W poniedziałek tuż po godz. 19 na krótkim odcinku stało ich blisko dziesięć. Machają do zwalniających samochodów, przybierają wyzywające pozy. - Seks za 400, kurzenie za 300 koron - rzuca jedna z nich, gdy uchylamy okno i pytamy o ceny. W bocznych uliczkach i na parkingu można dostrzec w samochodach ich "opiekunów". Pomiędzy tym wszystkim przechodzą mieszkańcy, czekają na przystanku na autobus.

- Wstydliwa sprawa, przecież to wszystko dzieje się w centrum naszego miasta. Dostajemy wiele skarg od tamtejszych mieszkańców. Skarżą się na zakłócanie spokoju, prezerwatywy w ogródkach, narzekają, że dzieci muszą na to patrzeć. Poza tym to ruchliwa droga i dochodzi tam do wypadków, gdy np. jakiś kierowca się zagapi na taką panią - mówi Dorota Havliková, rzeczniczka prasowa Urzędu Miejskiego w Czeskim Cieszynie.

Jednym ze sposobów walki z procederem miały być znaki zakazu zatrzymywania się. Obowiązywała też ogólna uchwała rady miasta o zakazie świadczenia usług w centrum miasta i okolicach takich miejsc, jak szkoły, kościoły czy cmentarze. Pilnuje tego straż miejska, która np. w 2004 roku wręczyła mandaty 492 osobom - prostytutkom i klientom - na łączną kwotę 211 tys. koron. W zeszłym roku wystawiono 191 mandatów na 79 tys. koron. Wśród ukaranych było wielu Polaków, którzy stanowią sporą część klienteli. W Czeskim Cieszynie tłumaczą, że panowie przyjeżdżają tutaj, bo nawet w razie nakrycia przez stróżów prawa ryzyko, że ktoś się o tym dowie, jest znacznie mniejsze niż w ojczyźnie.

Mandaty jednak nie rozwiązują problemu, a ich ściągalność jest niewielka, gdyż prostytutki pochodzą głównie spoza Czeskiego Cieszyna. Poza tym, jak tłumaczy Havliková, zgodnie z ostatnimi wytycznymi ministerstwa spraw wewnętrznych uchwałę trzeba było zmienić. Władze miasta mogą bowiem albo określić konkretne ulice, gdzie prostytutki nie mogą świadczyć swoich usług, albo wskazać tylko te, gdzie mogą je oferować.

Radni Czeskiego Cieszyna skorzystali z tej drugiej możliwości i kilka dni temu podjęli uchwałę, w której wskazali prostytutkom oficjalne miejsce pracy. To 200-metrowy fragment peryferyjnej, niezamieszkanej ul. Strojnickiej, znajdującej się przy drodze prowadzącej do mostu granicznego w Kocobędzu. Według tekstu uchwały, która wchodzi w życie w połowie lutego, mogą stać od "skrzyżowania aż po siódmą latarnię" tylko od 23 do północy. Chętni będą się musieli pofatygować na uciechy pieszo, bo na ulicy obowiązuje zakaz zatrzymywania się. Poza tym miejscem i czasem wszyscy będą karani mandatami do tysiąca koron. Ma to prostytutkom uprzykrzyć życie.

Stanislav Folwarczny, wiceburmistrz Czeskiego Cieszyna, liczy, że albo zrezygnują z pracy w mieście, albo przynajmniej przeniosą się do domów publicznych.

Bogdan Ficek, burmistrz Cieszyna, raczej nie obawia się ich exodusu na polską stronę. - Gdyby miały tu klientów, to już dawno znalazłyby się także po naszej stronie Olzy. Ale jeżeli taki problem wystąpi, to sobie z nim poradzimy - zapowiada Ficek.