Rosyjska działaczka NGO podejrzana o przemyt

Rosyjska promotorka organizacji pozarządowych źle przeliczyła euro na dolary. Teraz grozi jej proces

Prywatna rosyjska telewizja NTV nagłośniła kłopoty Manany Asłamazjan i jej współpracowniczki Gillian McCormack, które nieznacznie przekroczyły przepisy celne podczas powrotu do Moskwy z prywatnego wyjazdu do Paryża.

Według NTV Asłamazjan została "na krótko zatrzymana" na moskiewskim lotnisku pod zarzutem przemytu waluty obcej, którą wykryli celnicy "zaintrygowani nerwowym zachowaniem obu kobiet". Rzecznik służby celnej potwierdził NTV, że obu działaczkom grozi proces sądowy za przemyt.

Historia, którą pokazano przed kilkoma dniami, była w istocie odświeżeniem wydarzeń z 21 stycznia. - Wygląda na to, że celem tego reportażu było przedstawienie nas w jak najciemniejszym świetle - mówiła przed dwoma dniami McCormack.

Manana Asłamazjan przyznaje, że nie zadeklarowała przewożonych 9,5 tys. 50 euro, choć ta kwota - po przeliczeniu - przewyższa limit 10 tys. dol., po przekroczeniu którego należy wypełnić deklarację celną.

- Ale nie było żadnego zatrzymania, żadnego nerwowego zachowania. Kiedy przechodziłyśmy przejściem "Nic do oclenia" celnik zapytał, czy przewożę walutę. Powiedziałam, że tak, i sama wyciągnęłam portfel - opowiada nam Asłamazjan. Dopiero wtedy zorientowała się, że nie doszacowała wartości euro w przeliczeniu na dolary.

Prokuratura ma trzy tygodnie na decyzję, czy pozwać Asłamazjan do sądu za przemyt, ograniczyć się do nałożenia mandatu, czy też zrezygnować z kary ze względu na brak intencji przestępstwa i niską kwotę przemytu.

Szefowa agencji Internews jest znana w rosyjskim środowisku dziennikarskim, bo jednym z głównym celów jej organizacji jest wspomaganie telewizji lokalnych. Na kursach Internews szkoliło się 400 dziennikarzy telewizyjnych - od obecnej szefowej państwowego kanału Russia Today po pracowników najbardziej antykremlowskich mediów.

Popularność Asłamazjan sprawiła, że wiadomość o jej rzekomym zatrzymaniu stała się środowiskową sensacją, która - zdaniem wielu rosyjskich dziennikarzy - została celowo nakręcona, by dopiec Asłamazjan. Organizacje pozarządowe są w Rosji na cenzurowanym - Kreml podejrzewa je o uprawianie polityki za obce pieniądze i próbuje narzucić im kontrolę państwa.