Tekst piosenki o policjantach z olsztyńskiej prewencji

Opanowanie, perfekcja, profesjonalizm

Oddział Prewencji Olsztyn tu jest, będzie na fali

Siła, honor i odwaga, biały kask i czarna pała

Oddział Prewencji Olsztyn i wszyscy na kolana

Zwykli ludzie, a jednak mali bohaterzy, nie wierzysz, śmiejesz się,

A gdy ty śpisz spokojnie, on żegna się z rodziną, jakby szedł na wojnę

Zakłada czarny mundur i żółtą kamizelkę,

sznuruje mocno buty, pistolet bierze w rękę. (...)

Naraża swoje życie, byś mógł spokojnie zasnąć

Wypłaty bierze tyle, że ma ochotę trzasnąć drzwiami, wyjść i nie wracać

Co ja tu kurwa tutaj robię, niech ktoś mi odpowie

Czy za te marne grosze warto narażać swoje zdrowie?

Jak to? Zarabiasz trzy tysiące, przecież tak piszą w gazetach

Gdybyś trochę pomyślał, to może byś wiedział

Że ja biorę półtora, a sześć bierze komendant

I z tego wszystkiego wyliczona jest średnia.

Ja pożyczam od kumpli (...),nie starcza na jedzenie

I gdzie tu godne życie? I wszyscy obiecują, że to się w końcu zmieni

Ja jestem policjantem, nie ze mną te numery

Jak sam nie zapracuję to nikt niczego nie da

Reprezentuję władzę, a w domu piszczy bieda

Coś chyba trzeba zrobić z wami politykami

Do czego to doszło, żeby w Polsce stróż prawa

Zamiast prawa przestrzegać zmuszony był je łamać

Nigdy nie ma go w domu, już nie cieszy się słońcem

Zapierdala na lewo, by związać koniec z końcem

Walczy o godne życie, to właśnie jest wspaniałe

Że w tym nierównym boju on nigdy nie ustaje i nigdy się nie podda

I nie przestanie walczyć nawet kiedy go martwego odniosą na tarczy