Wiceminister podcina skrzydła kandydatowi na prezesa LOT-u

Kandydat na prezesa LOT-u zarzuca wiceministrowi skarbu naciski podczas konkursu. Ireneusz Dąbrowski miał sugerować mu, że nawet jak wygra, to i tak bez poparcia Ministerstwa Skarbu nic nie zrobi w spółce. A resort skarbu popiera innego kandydata

W poniedziałek rada nadzorcza PLL LOT miała wybierać prezesa spółki. Do ostatniej fazy konkursu przeszło trzech kandydatów: Jarosław Lazurko, Donald Chodak (były członek zarządu TP SA) i Tomasz Dembski, od połowy listopada 2005 roku p.o. prezesa LOT-u, a wcześniej reprezentant skarbu państwa w radzie nadzorczej. Dembskiego popierał nadzorujący spółkę wiceminister skarbu Ireneusz Dąbrowski (skarb państwa jest większościowym udziałowcem LOT-u). - To najlepszy kandydat - zachwalał kilka miesięcy temu w rozmowie z "Gazetą".

Jarosław Lazurko miał spore szanse. Ma doświadczenie w zarządzaniu. Od 15 lat jest zarządcą Warszawskich Zakładów Mechanicznych PZL WZM. Mógł liczyć na głosy sześciu z dziewięciu członków rady - przedstawicieli załogi i syndyka SAirAirlines (właściciela upadłego Swissairu).

W poniedziałek przed wieczornym posiedzeniem rady nadzorczej Lazurko postanowił spotkać się z wiceministrem Dąbrowskim. - Usłyszałem, że nie mam poparcia skarbu państwa, bo popiera on innego kandydata, pana Dembskiego. Doszedłem do wniosku, że nie będę mógł skutecznie zarządzać spółką - opowiada "Gazecie" Lazurko i dodaje, że skarb państwa nie powinien podejmować decyzji, kogo popiera, przed przesłuchaniem innych kandydatów, bo przecież nie wie czy nie są lepsi.

Lazurko wycofał się z konkursu. - LOT potrzebuje szybkiego powrotu do równowagi i walki o rynek - tłumaczy. - Co z tego, że wygrałbym konkurs, jak bez poparcia skarbu państwa jako prezes nie mógłbym podejmować strategicznych decyzji.

W poniedziałek wieczorem Lazurko poinformował o swojej decyzji radę nadzorczą. - Przez głośnomówiący aparat powiedział, że musi się wycofać, bo wiceminister powiedział mu, że nie ma poparcia skarbu państwa - opowiada jeden z członków rady nadzorczej LOT, zastrzegając anonimowość.

Jednak po burzliwych obradach rada nadzorcza nie wybrała forsowanego przez skarb państwa kandydata. Wybór prezesa przełożono na 12 lutego.

Przeciwko przebiegowi konkursu zamierzają protestować związkowcy z LOT-u. - To skandal! Kpiny, a nie konkurs - denerwuje się Stefan Malczewski, szef "Solidarności" w Locie. - Po co robić konkurs, skoro z góry wiadomo, kto ma wygrać. A niewygodnych eliminuje się szantażem.

Sprawą jest zbulwersowany Aleksander Grad (PO), szef sejmowej komisji skarbu. - Natychmiast wystąpimy do ministra skarbu, żeby to wyjaśnił i wyciągnął konsekwencje wobec wiceministra Dąbrowskiego. Wywieranie presji na kandydata w konkursie, żeby się wycofał, to przestępstwo - podkreśla Grad.

Wiceminister Dąbrowski nie znalazł czasu, żeby z nami wczoraj porozmawiać. Przez rzecznika przekazał jedynie, że Jarosław Lazurko sam zadeklarował rezygnację.