Rząd obronił prywatyzację górnictwa

Zapowiadanego na środę strajku w górnictwie nie będzie. W ostatniej chwili związkowcy dogadali się z rządem.

Oficjalnie akcja protestacyjna została jedynie zawieszona, ale wiadomo, że kopalnie będą w najbliższym czasie fedrować normalnie. Nie będzie ani zaplanowanego na dziś 24-godzinnego strajku ostrzegawczego, ani planowanego w lutym strajku generalnego.

Wczoraj w nocy, po kilku godzinach negocjacji w Katowicach, górnicy dogadali się z rządem. W rozmowach, zamiast Pawła Poncyljusza, wiceministra gospodarki odpowiedzialnego za górnictwo, uczestniczył Piotr Woźniak, szef resortu gospodarki.

Strona rządowa wycofała się z niektórych zapisów strategii dla górnictwa. Zrezygnowano z pomysłu, aby płace górników były uzależnione od ich wydajności. Rząd obiecał też, że nie będzie ingerował w zbiorowe układy pracy, które obowiązują w każdej ze spółek węglowych.

- Na tym porozumieniu wszyscy są wygrani - ocenił Piotr Woźniak, minister gospodarki, odrzucając sugestie, że rząd przestraszył się strajku w górnictwie. Urzędnicy z resortu obliczyli, że każdy dzień protestu przyniósłby 90 mln zł strat.

- Dobrze, że zniknął zapis o wydajności pracy, którą w kopalni strasznie trudno zmierzyć. Bo górnik wydobywając węgiel, nie walczy ze swoim lenistwem, ale z naturą. Wystarczy jeden wstrząs i trzeba wyłączyć z eksploatacji całą ścianę wydobywczą - mówi Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo. - Górnik może się strasznie naharować i nic nie wydobyć, a może nie robić prawie nic, a węgiel leci sam - dodaje.

Ze strategii nie wykreślono zapisu o prywatyzacji branży, czego domagali się związkowcy. Uzgodniono jednak, że w przypadku wprowadzenia spółek węglowych na giełdę zarządy będą miały obowiązek przeprowadzenia konsultacji z załogami. Związkowcy nie będą jednak mieli możliwości zablokowania prywatyzacji. - W tej sprawie rząd pozwolił zachować związkowcom twarz, nie idąc na specjalne ustępstwa. Wiadomo, że w przypadku prywatyzacji przez giełdę związkowcy i tak musieliby opiniować chociażby prospekt emisyjny spółki - mówi prof. Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach.

Najszybciej sprywatyzowana zostanie najprawdopodobniej Jastrzębska Spółka Węglowa. Na giełdę planował wprowadzić ją już poprzedni rząd SLD, w tym celu spółka wydała 2,5 mln zł na stworzenie prospektu emisyjnego. Po objęciu rządów przez PiS tę prywatyzację zablokowano.

Pomysł nieoczekiwanie wrócił w strategii dla górnictwa na lata 2007-15 przygotowanej przez obecny resort gospodarki. Wiceminister Poncyliusz chce, by sprzedaż przez giełdę 20-30 proc. akcji JSW nastąpiła w tym lub w przyszłym roku. JSW potrzebuje pieniędzy z giełdy, bo w przyszłym roku rozpocznie rozbudowę kopalń Zofiówka i Pniówek. Skala inwestycji będzie ogromna, niespotykana od wielu lat w górnictwie - spółka wyda ponad 3 mld zł.

Rząd SLD planował także prywatyzację Katowickiego Holdingu Węglowego. Miało do niej dojść już w 2005 r., gdy ogłoszono przetarg na wyłonienie inwestora strategicznego. Po wygranych wyborach PiS nie kontynuował przetargu i do dziś nie ujawniono szczegółów planu prywatyzacji Holdingu. Wiceminister Paweł Poncyliusz proponuje, aby od 20 do 30 proc. akcji KHW również trafiło na giełdę. Podobne plany resort gospodarki ma w stosunku do Węglokoksu.

Żadnych szans na prywatyzację nie ma największa górnicza firma w Europie - Kompania Węglowa, obciąża ją bowiem 1,5 mld długu, głównie wobec ZUS-u.

Podczas wczorajszych negocjacji z rządem z górnicy uzyskali obietnicę, że Kompania dostanie 400 mln zł z budżetu państwa. - To dokapitalizowanie, które rząd obiecał już KW w 2006 roku. Potem się z tej obietnicy wycofał, mówiąc, że budżetu nie stać na taki wydatek. Pod naciskiem związkowców rząd zgodził się wypłacać Kompanii te pieniądze w ratach. Pierwsze 170 mln zł spółka dostanie najpóźniej w marcu.

- Uzyskaliśmy gwarancje rządowe, które - mamy nadzieję - zostaną dotrzymane. Tym razem jakość rozmów była zupełnie inna niż przez ostatnie pół roku, gdy nijak nie mogliśmy się dogadać z ministrem Poncyljuszem - mówi Dominik Kolorz, szef górniczej "Solidarności", największego związku działającego w branży.

Kolorz podkreślił jednak, że strajk został zawieszony, a nie odwołany, bowiem za kilka dni odbędzie się kolejna tura rozmów o strategii dla górnictwa. Związkowcy domagają się, by w strategii znalazł m.in. zapis mówiący o tym, że węgiel jest strategicznym paliwem kraju. Rząd podczas rozmów ma reprezentować wiceminister Paweł Poncyljusz, co nie podoba się związkowcom.

Dwie centrale związkowe spośród 13, które negocjowały z rządem, nie podpisały wczoraj protokołu końcowego. Ich zdaniem zawarte porozumienie oznacza zgodę związków na prywatyzację.