"Tak upolityczniona KRRiT nie powinna istnieć"

Wojciech Dziomdziora zamierza odejść z KRRiT. Tydzień temu mówił "Gazecie", że "tak silnie upolityczniona Krajowa Rada nie powinna istnieć"

Tę informację potwierdziły nam wczoraj dwa niezależne źródła. Sam Wojciech Dziomdziora dopytywany przez nas czy zaprzecza tym informacjom, odmówił komentarza, powiedział tylko: - Jeśli podejmę taką decyzję, to pierwszy zostanie o tym poinformowany pan prezydent.

Dlaczego nosi się z takim zamiarem? Jego koledzy nie mają wątpliwości. - PiS, a tym samym Dziomdziora, który z rekomendacji prezydenta Lecha Kaczyńskiego trafił do Rady, zapłacił wysoką ceną za nominację Sławomira Skrzypka na prezesa NBP. KRRiT została sprowadzona do ślepego, posłusznego wykonawcy decyzji, która zapadła poza Radą, w kancelarii premiera.

Tydzień temu PiS w zamian za głosy LPR oddane za kandydaturą Skrzypka wymusił na Krajowej Radzie, by wybrała do rady nadzorczej TVP człowieka LPR Szymona Czynsza. Czynsz nie ma żadnych doświadczeń medialnych poza tym, że z rekomendacji Ligi zasiadał kilka miesięcy w radzie nadzorczej publicznego Radia Merkury w Poznaniu, a wcześniej był - też z rekomendacji Ligi - prezesem hipodromu w Poznaniu.

KRRiT cały dzień czekała wtedy z głosowaniem, aż do chwili gdy premier Jarosław Kaczyński (PiS) dogadał się w tej sprawie z wicepremierem Romanem Giertychem (LPR). I dopiero gdy KRRiT posłusznie wybrała Czynsza do rady TVP, Liga w Sejmie zagłosowała za kandydaturą Skrzypka. Dziomdziora jako jedyny z pięciu członków KRRiT nie głosował na Czynsza.

Dodatkowe miejsce dla LPR w radzie nadzorczej TVP zmienia układ sił we władzach telewizji publicznej: teraz występująca przeciw prezesowi TVP Bronisławowi Wildsteinowi koalicja LPR i Samoobrony ma większość, czyli pięć na dziewięć głosów. To wystarczy, by prezesa czy zarząd zawiesić, to jednak za mało (o jeden głos), by go odwołać.

Dziomdziora tydzień temu w wywiadzie dla "Gazety" mówił, że "tak silnie upolityczniona KRRiT nie powinna istnieć".

Wcześniej KRRiT obsadziła rady nadzorcze w TVP i Polskim Radiu według partyjnych parytetów: wybrała wyłącznie kandydatów rekomendowanych przez PiS, LPR i Samoobronę. To upartyjnienie postępowało dalej: rada nadzorcza TVP wybrała zarząd telewizji wedle ustaleń, jakie zapadły na spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z wicepremierem Andrzejem Lepperem.

W radiu tak samo: wszystkie miejsca we władzach obsadziła rządząca koalicja.

Gdy Wojciech Dziomdziora został członkiem rady, zapowiadał, że chce zająć się m.in. właśnie "zapewnieniem pluralizmu w mediach publicznych".

Jest on prawnikiem, specjalizuje się w prawie autorskim, ustawach medialnych i dotyczących reklamy. Był oceniany jako najbardziej kompetentny członek KRRiT.

By opuścić Krajową Radę, nie wystarczy rezygnacja, musi się na to jeszcze zgodzić prezydent, który powołał Dziomdziorę do składu Rady. Sześcioletnia kadencja Dziomdziory kończy się za pięć lat.

W 15-letniej historii KRRiT żaden z jej członków nie odszedł. Próbował Ryszard Miazek (w 1994 r., kiedy KRRiT była atakowana za nieprzyznanie Radiu Maryja ogólnopolskiej koncesji), ale Senat, który go do Rady delegował, się nie zgodził.