Prześwietlają rentgen, a rentgen chory

Już ponad 70 aparatów RTG kazał wycofać z użycia główny inspektor sanitarny, a kontrola trwa. Dyrektorzy szpitali: - Spodziewamy się kolejek na prześwietlenia.

Inspektorat kontroluje aparaty, bo z końcem 2006 r. minął czas, jaki szpitale i przychodnie dostały na wyposażenie rentgenów w rejestratory mocy dawki promieniowania.

- Sprzęt, który emituje promieniowanie, nie może pozostać poza kontrolą. Dlatego lepiej poczekać na zdjęcie rentgenowskie niż być prześwietlonym wadliwym aparatem - mówi Paweł Trzciński, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Anna Malinowska rzecznik głównego inspektora sanitarnego w Warszawie, dodaje: - Polska podczas unijnych negocjacji zobowiązała się do wymiany sprzętu radiologicznego niespełniającego zasad ochrony radiologicznej pacjenta. Teraz, gdy inspektor trafia na niedostosowany aparat, zakazuje jego używania. I tak wrocławskie szpitale są już uboższe o 30 aparatów RTG, w lubelskim sanepid nakazał wycofać ich 15, w Gorzowie 10, w Olsztynie 7. W kilku innych ośrodkach doszło do pojedynczych przypadków zamknięcia aparatów.

W Polsce działa prawie 11 tys. aparatów RTG. Nieoficjalne szacunki mówią, że nawet 5-6 tys. aparatów nie spełnia unijnych wymogów.

- W naszym województwie może chodzić o 40 proc. urządzeń. Szpitale nie mają środków na zakup nowego sprzętu - mówi Janusz Dębski, regionalny konsultant ds. radiologii i diagnostyki obrazowej w Pomorskiem.

W szpitalu na gdańskiej Zaspie pracują trzy aparaty, które rocznie wykonują setki tysięcy zdjęć. - Z trudem zebraliśmy środki na kupno jednego aparatu - mówi Krzysztof Wójcikiewicz, zastępca dyrektora szpitala. Nowy aparat kosztuje od 250 tys. do nawet 3 mln zł.

- Mam osiem aparatów RTG - mówi Mirosław Domosławski, dyrektor Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. - W każdym powinienem zainstalować rejestratory dawki i czasu naświetlania. Czujnik razem z montażem kosztuje ok. 20 tys. zł. Szukam tych pieniędzy.

Ale nie do każdego aparatu da się zamontować czujnik. Stare aparaty nie są do tego przystosowane. - To tak, jakby do syrenki zamontować turbodoładowanie - mówi Bogusław Poniatowski, dyrektor Szpitala Akademickiego w Białymstoku. - Na kilkanaście aparatów w moim szpitalu może trzy są nowoczesne. Reszta ma nawet i po 20 lat. Tak jest w całej Polsce.

- Dyrektorzy szpitali wiedzieli o tym co najmniej od roku i mieli czas na działania - uważa Anna Malinowska. - Dlatego nie ma taryfy ulgowej - aparat nie spełnia norm, nie może pracować.

- Trzeba będzie ograniczyć liczbę badań i przeorganizować pracę oddziału radiologicznego - mówi dyrektor jednego z wrocławskich szpitali, który chce być anonimowy, ponieważ jego lecznica straciła po kontroli trzy aparaty, a dla pacjentów został tylko jeden.

- Mogą być duże kolejki - dodaje ostrożnie dyrektor Domosławski.