Kto podłożył bombę pod mercedesa z Wtórpolu?

Policja przesłuchała w środę właściciela Wtórpolu Leszka Wojteczka, pod którego mercedesa ktoś we wtorek podłożył bombę. Technicy analizowali, jaka to mogła być bomba. Był to już ósmy atak na osoby związane z hurtownią używanej odzieży.

Mercedes klasy S, należący do Wojteczka, stał we wtorek wieczorem na parkingu przed pływalnią przy ul. Spółdzielczej w Skarżysku. - Właściciel ma w zwyczaju regularnie odwiedzać pływalnię - mówi Paweł Stępiński, oficer prasowy policji ze Skarżyska. Do wybuchu doszło ok. godz. 19.15. Ładunek wybuchowy był umieszczony pod błotnikiem mercedesa. Wybuch nie był zbyt silny, ale uszkodził dwa stojące obok pojazdy.

- Zabezpieczyliśmy teren i wezwaliśmy pirotechników, którzy go sprawdzili. Innego zagrożenia jednak nie było - mówi Stępiński. Wczoraj zabezpieczony samochód badali biegli. Mają ustalić, jakiej substancji użyto i jak ją odpalono. - Na razie nie ma żadnych informacji na ten temat - mówi Stępiński i podkreśla, że przesłuchani świadkowie nic nie widzieli i nic nie słyszeli.

Przesłuchano również właściciela auta. - Twierdzi, że przez cały dzień nic niepokojącego nie zauważył - mówi Stępiński. Policjanci nieoficjalnie dodają, że właściciel Wtórpolu nie zeznał nic ciekawego. Nie powiedział też o swoimi podejrzeniach.

- Nic nie możemy powiedzieć na temat współpracy z policją. Mamy tylko nadzieję, że to ostatni zamach i wreszcie uda się schwytać sprawców - mówi Marek Wojteczek, brat Leszka i współwłaściciel firmy.

Wtórpol na celowniku

To kolejny atak na osoby związane z Wtórpolem. W ciągu dwóch lat m.in. podpalono dom jej byłego pracownika, potem spłonęło auto właściciela i jednego z kierowników. W kwietniu nieznani sprawcy ostrzelali dom kierownika firmy. Sprawcy użyli prawdopodobnie karabinu maszynowego, a po serii strzałów wrzucili na podwórko wojskowy granat F1. Nie eksplodował. Wcześniej temu samemu mężczyźnie spalono samochód.

Właściciel Wtórpolu zeznał, że nie ma wrogów i nie ma pojęcia, kto mógłby być sprawcą zamachów. Ataki się powtórzyły. W kwietniu 2006 r. podpalono stojące w bazie firmy cztery tiry należące do Wtórpolu. Straty oceniono na 350 tys. zł. Potem płonęły magazyny i mieszkanie w Zakopanem.

- Nad tą sprawą pracują doświadczeni i najlepsi policjanci z komendy wojewódzkiej. Powołano nawet specjalny zespół, ale sprawa jest bardzo trudna i wielowątkowa - mówi Krzysztof Skorek z biura prasowego KWP. Policjanci nieoficjalnie mówią o kilku hipotezach - że to porachunki konkurencji, zemsta pracowników źle traktowanych przez przełożonych lub rozgrywka gangsterów.

- Cały czas nad sprawą pracujemy, ale jest ona trudna, a ostatni wybuch dodatkowo ją skomplikował - mówi Aleksander Zapała, wiceszef Prokuratury Okręgowej w Kielcach, która zajmuje się wcześniejszymi zamachami. Na razie wybuch mercedesa i podpalenie mieszkania w Zakopanem nie są objęte tym postępowaniem. - Będziemy się temu przyglądać i niewykluczone, że sprawę ze Skarżyska włączymy do postępowania w prokuraturze okręgowej - mówi Zapała.

Jak na razie widocznym efektem śledztwa jest zatrzymanie we wrześniu ubiegłego roku trzech mężczyzn w wieku 19, 23 i 29 lat ze Skarżyska i pobliskiego Brzechowa. Są podejrzani, że dokonując podpaleń, działali w zorganizowanej grupie przestępczej. - Wszyscy zostali aresztowani, a śledztwo trwa - mówi prokurator Zapała.

- To tylko wykonawcy zlecenia. Znam ich, na pewno nie przyznają się, na czyje polecenie działali, bo jeszcze im życie miłe - mówi anonimowo jeden ze skarżyskich policjantów.