Giertych uwielbia sushi

Czy minister edukacji to prawdziwy patriota? Okazuje się, że gdy chodzi o jedzenie patriotyzm ustępuje miejsca prawdziwym słabościom. Jak pisze dzisiejszy "Fakt", Roman Giertych "w świetle kamer mówi o patriotyzmie, o polskości i tradycji. Sam jednak brzydzi się schabowym i bigosem. Woli azjatyckie jedzenie".

Dziennikarzom gazety udało się przyłapać ministra w jednym z warszawskich centrów handlowych podczas posiłku z żoną. Już sam fakt obecności Romana Giertycha w sobotnie popołudnie w takim miejscu wydaje się być bulwersujący. "Wojna szefa LPR z marketami handlującymi w niedzielę, z zagranicznymi holdingami wykorzystującymi polskich pracowników to tylko puste słowa" - pisze "Fakt" i dodaje, że Giertych, który broni rodzinnego życia przed atakami komercji "nie zabrał rodziny na spacer do parku, tylko jak większość Polaków poszedł do centrum handlowego".

Co więcej, "obrońca polskości" okazał się miłośnikiem azjatyckiej kuchni. Zamiast miejsca, w którym serwuje się tradycyjne polskie potrawy, Giertych zdecydował się na japońską restaurację i zamówił spory talerz sushi.

Czy wizyta ministra w centrum handlowym, to początek przemiany Polski w "drugą Japonię"? "Może wkrótce zamiast w mundurkach każe uczniom chodzić w kimonach?" - pyta "Fakt". Minister nie odpowiada.