Życiorys Kuronia po lustracji

Andrzej Urbański: Nie może być tak, by wielka i ważna decyzja dla dzieci i rodziców była elementem gry politycznej.

Urbański: Czasami miewam niemiłe uczucia wobec bliźnich Przeczytaj komentarz

Rada warszawskiej dzielnicy Wola rozpatrywała w czwartek wniosek jednego z liceów o nadanie szkole imienia Jacka Kuronia. Przeciw byli radni PiS. - Przeszłość Kuronia jest niewyjaśniona. Niektóre media twierdziły, że rozmawiał z SB. Czy społeczność szkolna wzięła pod uwagę, że materiały IPN nie są jeszcze jawne? Co stanie się, gdy się okaże, że to nie tylko pomówienia? - pytała radna Beata Gosiewska, prywatnie żona posła Przemysława Gosiewskiego.

Inny radny PiS apelował do uczniów, żeby nie wybierali na patrona "kontrowersyjnego polityka", lecz kogoś apolitycznego. Ostatecznie, dziesięciu radnych PiS wstrzymało się od głosu i wniosek przeszedł.

Właściwie nie ma co się dziwić. Radni PiS na warszawskiej Woli powinni Jacka Kuronia instynktownie nie znosić. Jeżeli istnieje coś takiego jak lustratorska wizja świata, to Kuroń do niej na pewno nie pasuje. Jako wychowawca, działacz opozycji, polityk był do bólu ewangeliczny - w każdym szukał dobra. W lustratorskiej wizji świata otacza nas zło, spiski i zdrada.

Może jednak pani Gosiewska jest poczciwą, życzliwą światu kobietą, tylko nie ma pojęcia o tej całej opozycji demokratycznej i po prostu naczytała się różnych artykułów o teczkach i agentach.

Może pani Gosiewska jest wzorcowym produktem kultury lustracji: Jesteśmy za najtrudniejszą nawet prawdą i tylko ona nas wyzwoli. Nie boimy się jej, bo przecież naród trwał w oporze i znakomita większość Polaków heroicznie walczyła z komuną. Tylko tych ludzi z opozycji trzeba porządnie sprawdzić, bo tam było najwięcej agentów. Czyści są tylko tacy, którzy nic nie robili lub byli wtedy w szkole. Kuroń, który przesiedział dziewięć lat i jeszcze z komunistami się dogadał przy Okrągłym Stole, to murowany kandydat na agenta.

Kilka kroków od wejścia na cmentarz komunalny na warszawskich Powązkach, w Alei Zasłużonych, jest grób Jacka Kuronia. Przy skromnym kopcu z trawy z brzozowym krzyżem zawsze stoi dużo świeczek. Postójcie chwilę i poczekajcie na jakąś szkolną klasę lub harcerską drużynę. Często widzę, jak zatrzymują się przy grobie i pani nauczycielka lub drużynowy opowiadają o Kuroniu.

Wtedy tam, przy grobie Jacka, można docenić powszechność kultury lustracyjnej. Kiedy z dziećmi jest jakaś pani lub pan o poglądach Beaty Gosiewskiej, usłyszycie życiorys Kuronia po lustracji. Dowiecie się, jak całe życie sprzedawał Polskę komunistom.