Certyfikaty dla firm pracujących w kopalniach?

Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach chce wprowadzenia specjalnych certyfikatów dla firm, które wykonują usługi dla kopalń. Okazuje się, że dziś każdy może założyć firmę i wysyłać ludzi do pracy na dół kopalni.

Tragedia w kopalni Halemba, gdzie ponad dwa miesiące temu wybuch pyłu węglowego zabił 23 górników, może doprowadzić do poważnych zmian w nadzorze górniczym. Większość poległych górników pracowała w firmie zewnętrznej, która tylko świadczyła usługi dla kopalni. Dziś tego typu firmę może założyć dosłownie każdy. Wystarczy wpis do ewidencji działalności gospodarczej. Ale najgorsze, że nadzór górniczy może kontrolować taką firmę, dopiero gdy ta dostanie zlecenie z kopalni. Wtedy bywa jednak już za późno. - Wiemy też, że szkolenia górników z zakresu BHP przeprowadzane w tych firmach pozostawiają wiele do życzenia - mówi Piotr Buchwald, prezes Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach, który ma za zadanie dbać o bezpieczeństwo w kopalniach.

"Gazeta" dowiedziała się, że WUG chce wprowadzenia certyfikatów dla firm świadczących usługi dla kopalń. Byłby to rodzaj świadectwa, że przedsiębiorstwo zatrudnia tylko wykwalifikowanych górników, odpowiednią liczbę inżynierów z uprawnieniami górniczymi i ma sprzęt do pracy pod ziemią. Certyfikaty byłyby ważne przez pięć lat. Potem firma musiałaby ubiegać się o nie ponownie. Firmy pracujące dla kopalń byłyby też regularnie kontrolowane przez WUG.

Projekt przygotowany przez WUG trafił już do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Teraz analizują go prawnicy resortu, potem trafi pod obrady rządu. - Jestem przekonany, że w ciągu kilku miesięcy uda się nam przeforsować te propozycje. Większy nadzór nad firmami zewnętrznymi jest potrzebny - mówi prezes Buchwald i przypomina statystykę wypadków, najgorszą od ośmiu lat w górnictwie.

W tym roku w całym górnictwie zginęło już 48 górników, w tym 44 pracujących w kopalniach węgla kamiennego. Większość pracowała w firmach, które tylko świadczyły usługi dla kopalń.

Na zaostrzenie kryteriów wyboru firm zewnętrznych zdecydowała się też ostatnio Kompania Węglowa, do której należy kopalnia Halemba. Od początku roku każda z firm, która wygra przetarg na prowadzenie prac pod ziemią, będzie musiała przedstawić szczegółową listę pracowników oraz dane o przebiegu ich kariery zawodowej. Chodzi o wyeliminowanie górników bez doświadczenia. Do tej pory firma zewnętrzna musiała jedynie zadeklarować, że zatrudnia określoną liczbę specjalistów. Nikt tego nie weryfikował.

Specjalna komisja powołana przez prezesa WUG nie ustaliła jeszcze, co było przyczyną tragedii w Halembie. Ze względu na duże stężenie metanu na dole wciąż nie można przeprowadzić wizji lokalnej. Pierwsze ustalenia wskazują, że mogło dojść do złamania zasad bezpieczeństwa. Wiadomo, że stężenie metanu w chodniku, w którym doszło do katastrofy, przekraczało 5 proc. (norma to 2 proc.). - Przy takim stężeniu nie prowadzi się robót górniczych - mówił Buchwald.