Poszukiwania renifera w okolicach Zakopanego

W noc przed Wigilią z hodowli w Zakopanem uciekły w Tatry trzy renifery. Dwa wróciły następnego dnia, poszukiwania trzeciego nadal trwają.

Zwierzęta zostały sprowadzone niedawno do Zakopanego z Finlandii. Zarabiały m.in. na krakowskim Rynku, teraz można je zobaczyć również na zakopiańskich Krupówkach. W nocy z soboty na niedzielę z hodowli w pobliżu Wielkiej Krokwi uciekły trzy zwierzaki.

- Ktoś musiał odwiązać lidera stada i reszta poszła za nim, bo one się go bardzo trzymają. Niemożliwe, żeby sam się urwał. Co noc go przywiązywałem i grzecznie spał - mówi właściciel zwierząt Marian Pędzimąż. - Są płochliwe, więc wystarczyło je klepnąć, żeby pognały, gdzie je oczy poniosą.

W Wigilię leśnicy Tatrzańskiego Parku Narodowego widzieli zwierzęta na Hali Kondratowej, ale z powodu zapadającego zmroku musieli je pozostawić samym sobie. Następnego dnia dwa renifery wróciły same do domu.

Co się stało z liderem? Jego poszukiwania trwają już piąty dzień. Marian Pędzimąż obawia się, że coś musiało mu się stać. - Jak sobie taki biedaczek poradzi. Jeszcze go jakiś złośliwy turysta będzie płoszył - narzeka.

- Jest to zwierzę z regionu podobnego pod względem zimna, więc wychłodzenie mu raczej nie grozi - zastanawia się Paweł Skawiński, dyrektor TPN. - Gorzej ze zdobywaniem pożywienia. To jest renifer hodowlany, więc może mieć kłopoty, ale coś tam sobie powinien wygrzebać - ocenia. Jego zdaniem największym dla niego zagrożeniem są wilki albo watahy dzikich psów, z którymi zmaga się TPN. - Będzie miał mniejsze szanse niż dzikie zwierzę przy ucieczce. Jeden pies potrafi upolować nawet jelenia - ciągnie Skawiński. - Na Kalatówkach tak pogryzł łanię, że musieliśmy ją zastrzelić. To był piesek fiakra, który jeździł sankami na Kalatówki.

Skawiński zakłada, że renifer może się bać powrotu z powodu biegających na Ścieżce pod Reglami luzem puszczanych psów. Wraz z właścicielem szuka go straż parkowa. - Jeśli uda się nam go podejść, spróbujemy go uśpić i odwieźć do zagrody - zdradza plany Skawiński.