Szczęśliwa Wigilia państwa Janowskich

Nie dajmy ich skrzywdzić - apelowali trójmiejscy Czytelnicy ?Gazety?. I udało się. Państwo Janowscy spędzą święta razem z córkami, które sąd zabrał im z powodu złych warunków życiowych

Wszystko decydowało się w piątek do ostatniej chwili. 12-letniej Izie i 15-letniej Ani Sąd Rodzinny w Gdańsku nie chciał dać świątecznej przepustki do domu. Obie córki Janowskich od miesiąca przebywają w ośrodku szkolno-wychowawczym w Gdańsku.

To dobre uczennice i dobre dzieci z wzajemnością kochające mamę i tatę. Do ośrodka trafiły, bo niezaradni życiowo rodzice nie zapewnili dziewczynkom wystarczająco dobrych warunków mieszkaniowych. Janowscy zajmują rozsypujący się barak na terenie ogródków działkowych w Gdańsku.

Gdy rzecznik sądu Rafał Terlecki powiedział, że dziewczynki nie mogą wrócić do domu na święta, bo nie jest on odpowiednio dogrzany - sąsiedzi przynieśli potężne ilości drewna. W baraku zrobiło się tak gorąco, że trzeba było chodzić w krótkim rękawku. Okazało się, że to za mało.

Posypała się pomoc materialna ze strony Czytelników "Gazety". Zbiórkę pieniędzy urządzili też między sobą sąsiedzi. I to oni w piątek zafundowali Janowskim czteroosobowy pokój z łazienką w Domu Pielgrzyma na gdańskiej Morenie. Wczoraj sąd w ostatniej godzinie urzędowania wystawił dla dziewczynek przepustki do 2 stycznia.

- Zrobiliśmy to dla tych dzieciaków - mówi Paweł Nowacki, sąsiad Janowskich. - Rozumiemy, że sąd chce zmusić rodziców, aby żyli jak wszyscy i podjęli jakąś pracę. Ale córki na pewno nie powinny za to płacić zepsutymi świętami.