Kiedy urodził się Jezus

Jezus najpewniej przyszedł na świat nie w stajence, lecz w grocie. I zdarzyło się to nie 2006, lecz 2012-13 lat temu. O narodzinach Chrystusa opowiada historyk starożytności prof. Maria Jaczynowska

Piotr Głuchowski: Jezus urodził się...

Prof. Maria Jaczynowska: - ....na pewno nie 25 grudnia.

Więc dlaczego...

- ...bo 25 było obchodzone na terenie Cesarstwa Rzymskiego święto Słońca; to także dzień narodzin popularnego wśród żołnierzy boga Mitry. Chrześcijaństwo zaadaptowało ten dzień do swych potrzeb.

Wiemy chociaż, czy Jezus urodził się w zimie, czy latem?

- Ewangelie milczą na temat pory roku. A sam rok wyliczyć możemy jedynie na podstawie czasu panowania Heroda, który jest postacią wielekroć wymienianą w źródłach i o którym wiemy, że rządził do czwartego roku p.n.e. Więc Chrystus urodził się w siódmym lub szóstym roku...

...przed Chrystusem.

- Tak jest. Ta niezgodność dat wynika z pomyłki żyjącego w VI wieku Dionizjusza Małego, rzymskiego mnicha, który na zlecenie papieża Jana I dokonywał różnych obliczeń, jak choćby ustalania dat kolejnych świąt Wielkiej Nocy. To Dionizjusz stworzył kalendarz, w którym nowa era liczona jest od pierwszego stycznia po narodzinach Chrystusa, a nie - jak dotąd - od założenia Rzymu.

Gdybyśmy nadal liczyli czas od początków Wiecznego Miasta, to byłby dziś rok...

- Dionizjusz wyliczył, że Chrystus narodził się w 753 roku od rzymskiej lokacji, to niech pan sobie obliczy...

...byłby dziś rok 2759. A dlaczego z tego, że Herod rządził do czwartego roku starej ery, wynika, że Jezus urodził się dwa lata wcześniej?

- Bo Herod przed śmiercią zdążył jeszcze przeprowadzić rzeź niewiniątek, a - jak wiemy - nakazał mordować dzieci od maleńkich do dwuletnich.

No właśnie: czy my to wiemy? Rzymski historyk Józef Flawiusz, który opisuje historię rządów Heroda, milczy o tym wydarzeniu, choć jednocześnie wymienia inne, mniej spektakularne zbrodnie króla. A przecież rzeź kilku tysięcy dzieci, nawet jak na tamte krwawe czasy, była niesłychana.

- Rzeczywiście o rzezi niewiniątek mówi nam tylko Ewangelia św. Mateusza, pozostałe milczą. Milczą też ewangelie apokryficzne. Ale skądinąd wiemy, że Herod, w ostatnich latach żywota był nieobliczalny. Zamordował swego pierworodnego syna Antypatra, zabił jedną ze swych żon, a jej matkę wydał na śmierć głodową. Wszystko dlatego, że podejrzewał rodzinę o spisek, o zamach stanu.

Część historyków sądzi, że Herod pod koniec życia popadł w obłęd z powodu cierpień wywołanych szwankującymi nerkami. A jednak rzeź niewiniątek jest w swej potworności zbrodnią logicznie wykalkulowaną. Po narodzinach Chrystusa w Jerozolimie pojawiają się trzej mędrcy ze Wschodu i mówią, że oto narodził się nowy Król Żydowski. Św. Mateusz pisze w Ewangelii: "Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się...". Uznał Jezusa za groźnego uzurpatora. Sam jako "nieprawdziwy Żyd", bo Idumejczyk, który objął władzę królewską z woli Rzymu, nie czuł się na tronie wystarczająco pewnie...

- ...ale początkowo nie chciał dokonywać rzezi. Prosił mędrców, by wracając od nowo narodzonego, wstąpili znów do Jerozolimy i wskazali mu miejsce pobytu Dziecięcia. Mógłby wtedy zgładzić wyłącznie Jezusa, ewentualnie Świętą Rodzinę. Mędrcy jednak ominęli, wracając, Jerozolimę, bo anioł ostrzegł ich we śnie przed złymi intencjami króla. Pojechali prosto na swój Wschód. Mateusz pisze: "Wtedy Herod wpadł w straszny gniew. Posłał [oprawców] do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców". Tu się pojawia kolejna kwestia: mędrcy nie kłaniali się Jezusowi nowo narodzonemu, tylko najpewniej rocznemu lub półtorarocznemu. I nie w stajence, bo przecież święta rodzina nie mogła mieszkać z krowami przez rok lub dwa lata.

A poza tym w Betlejem nie było żadnych stajenek, bo drewno na tych ziemiach jest za drogie, by budować z niego domki dla bydląt.

- Zwierzęta trzymano w grotach i najpewniej Jezus przyszedł na świat w takiej grocie. Potem zaś Święta Rodzina przeniosła się do jakiegoś domu. W Ewangelii Mateusza czytamy o mędrcach: "Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon".

Kim byli?

- Możemy się tylko domyślać. Najprawdopodobniej przybyli z okolic Babilonu, ówcześnie stolicy nauk tajemnych. Rzymianie mówili o nich "Chaldejczycy".

Kacper, Melchior i Baltazar. Jeden biały, drugi czarny, trzeci żółty...

- Absolutnie nie. Imiona dopisano im dopiero w VI wieku naszej ery, Biblia ich nie wymienia. A co do karnacji - to byli semici, może Żydzi, raczej Persowie. A więc śniadzi. Tak jak - powiedzmy - współcześni Irańczycy.

Biblia nie mówi też, że było ich trzech. Na rysunkach wczesnochrześcijańskich w rzymskich katakumbach widzimy dwóch, czterech, sześciu. W Syrii i Armenii przyjęła się wówczas tradycja, że było ich dwunastu. Kościół koptyjski w Egipcie uznał, że sześćdziesięciu.

- Mateusz pisze tylko, że były trzy rodzaje darów: "Otworzyli swe skarby i dali Mu w prezencie: złoto i wonną żywicę, i mirrę". Gdy do króla Salomona przybyła królowa Szeby, też przywiozła mu - jak mówi Biblia - "olejek balsamowy i złoto, i drogocenne kamienie ". Trzy rodzaje darów, a jedna królowa. Trzy podarunki, które otrzymał Jezus, też mają niewiele wspólnego z liczbą darczyńców.

Więc bezimienni, niekoniecznie trzej, a już na pewno nie królowie.

- Na pewno. Gdyby tak było, można by się spodziewać, że Biblia o tym wspomni. W Ewangelii według Mateusza czterokrotnie użyto słowa "król": raz w odniesieniu do Jezusa i trzy razy do Heroda. Ani razu nie nazwano tak magów. Żaden z Ojców Kościoła nie uważał mędrców za królów. I ja tak nie uważam. Oni byli w państwie szanowanymi personami - zapewne astrologami, może także wróżbitami. Parali się okultyzmem, niewykluczone, że i czarną magią. Stawiali zapewne także horoskopy. Na pewno jednak nie byli władcami jakichkolwiek krain. Ich - wspólną zapewne - ojczyzną było państwo Partów.

Horoskopy świetnie sprzedają się i dziś. Mało tego - coś w nich jest. Jak patrzę na swych krewnych i znajomych, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że Lwy są dominujące, Skorpiony niebezpieczne...

- ...oczywiście! Dlatego do dziś na Wschodzie ludzie pytają się wzajemnie nie tylko o datę urodzin, ale i o godzinę, a nawet minutę. Chodzi o dokładny układ gwiazd i planet... Kosmos ma wpływ na to, jakimi jesteśmy, to pewne. Ale wciąż niezbadane.

1 grudnia siódmego roku p.n.e. na niebie pojawiła się potrójna koniunkcja Jowisza, Saturna i Marsa. Trzy planety ustawiły się na jednej linii w stosunku do Słońca, tak że wydawały się patrzącemu w nocne niebo jakby jedną, mocno świecącą gwiazdą. Taka koniunkcja zdarza się raz na 800 lat. Już w 1606 r. gdański astronom Jan Kepler wpadł na pomysł, że to mogła być właśnie Gwiazda Betlejemska.

- Niewykluczone. I bardziej prawdopodobne niż teoria, że była to kometa. Bo komety przecież zwiastują nieszczęścia!