Siedmiu mnichów rannych w bitwie na górze Atos

Co najmniej siedmiu greckich mnichów odniosło rany w bójce, którą skonfliktowani bracia stoczyli w jednym z klasztorów na świętej górze Atos.

- Byliśmy w kaplicy, kiedy zaatakowała nas grupa mnichów uzbrojonych w łomy i młotki. Jak mogli to zrobić tuż przed Świętami?! - mówił o. Metodios z monasteru Esfigmenou. Duchowni z tego klasztoru, w przeciwieństwie do mieszkańców pozostałych 19 świętych przybytków z góry Atos, nie uznają zwierzchnictwa Patriarchy.

Konflikt ciągnie się już od wielu lat. Niedawno władze administracyjne społeczności wyznaczyły grupę mnichów, która miała zastąpić niesubordynowanych braci z klasztoru Esfigmenou.

Według o. Metodiosa, to właśnie ci mnisi zaatakowali łomami modlących się w kaplicy mieszkańców monasteru. - Nie sprowokowaliśmy ich. Chcieli nas wyrzucić z miejsca, które do nas należy. Musieliśmy się bronić - wyjaśniał.

Waleczni mnisi nie dopuścili do eksmisji już drugi raz. Wcześniej wdali się w bójkę z oddziałem policji.