Sztuka to manipulacja

W Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia" w Gdańsku można oglądać międzynarodową wystawę "Manipulacje. O ekonomii kłamstwa"

Projekt "Manipulacje. O ekonomii kłamstwa" przygotował Adam Budak, polski kurator na co dzień działający w Kunsthaus Graz w Austrii. W zeszłym roku ekspozycja była prezentowana podczas International Biennale of Contemporary Art w Pradze. Teraz trafiła do Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia" w Gdańsku.

Zamiarem kuratora było obnażenie gier (i gierek), w jakie wciągają nas artyści. Zalatuje teorią spiskową? Niekoniecznie. Fabrykowanie sztuczek służących zakłamywaniu zbyt bolesnego w bezpośrednim odbiorze świata to przecież nasza codzienność. Artyści tylko te fikcje wyciągnęli na światło dzienne.

O tym, jaką iluzją jest piękno i dobro prezentowane w mediach, świadczy praca Huberta Czerepoka pt. "Seans". Ten delikatny, oniryczny rysunek przedstawiający śpiących czy też rozmarzonych młodych ludzi został stworzony na bazie makabrycznej fotografii ofiar obozu Auschwitz. Podobnie fałszywą rzeczywistość pokazują słynne "Pozytywy" Zbigniewa Libery. Artysta strawestował znane zdjęcia reportażowe, ikony współczesnej historii, ironicznie nadając im nowy, "pozytywny" charakter (umierający Che Guevara spokojnie przypala sobie cygaro, a wietnamskie ofiary napalmu to rozbawione dzieciaki prosto z jakiegoś Przystanku Woodstock). Libera jest także autorem fikcyjnej okładki "Przekroju", na której iracka kobieta czule wita amerykańskiego żołnierza.

Podobną grę z odbiorcą prowadzi Christian Tomaszewski, autor zwodniczych plakatów do nieistniejących filmów i afiszy z serii "Gwiazdorskie Kolekcje Prestige". Te ostatnie robią wrażenie prawdziwych głównie za sprawą spiętrzenia kiczu towarzyszącego takim gwiazdom polskiej sceny jak Violetta Villas czy Jerzy Połomski.

Nieufność wobec serwowanej nam wizji świata budzą prace Markusa Schinwalda i Juliana Rosefelda. Schinwald w przezabawnej "Serii dziesięciu druków", niczym znudzony lekcją uczeń, podorysowywał nobliwym panom i paniom z XIX-wiecznych portretów szczegóły co najmniej zaskakujące, jak męska broda wystająca spod maski kobiety, a Rosefeld w przykuwającym uwagę wideo na trzy ekrany pt. "Soundmaker" pokazał, co tak naprawdę było źródłem dźwięków towarzyszących filmikowi z jego jednego zwykłego popołudnia.

Do własnoręcznej manipulacji zachęca zaś Paweł Althamer, który wykonał niezwykle szczegółową makietę biura Fundacji Galerii Foksal w skali przypominającej domek dla lalek. W roli Barbie i Kena występują pracujący tam kuratorzy. Aż korci, by "posterować" ludźmi sztuki według własnego widzimisię. Jakaś kontrakcja chyba im się należy.

Centrum Sztuki Współczesnej "Łaźnia", Gdańsk, ul. Jaskółcza 1. Wystawa potrwa do 25 lutego 2007