Co zrobić z świętami Bożego Narodzenia?

"Zlikwidujmy je jako święto państwowe" - zaproponował watykański dziennik "Osservatore Romano" piórem felietonisty Mario Gabriele Giordano.

Ta ironiczna puenta kończy tekst opisujący wypieranie przez komercyjne szaleństwo religijnej treści świąt, które - szczególnie na zachodzie Europy - nazywane są coraz częściej "świętami zimowymi" czy po prostu "świętami" . Wtedy - pisze Giordano - obchodzić je będą prawdziwie wierzący i ocaleje religijna adoracją Dzieciątka w tradycyjnej stajence.

Dla "Gazety"

Ks. Tomasz Jaklewicz

publicysta "Gościa Niedzielnego"

Święta Bożego Narodzenia to święta wszystkich, wierzących i niewierzących, święta humanistyczne. Rolą Kościoła i chrześcijan jest natomiast przypominanie, czym one są naprawdę, niedopuszczenie do odcinania ich od chrześcijańskich korzeni. Ale to musimy robić przez cały rok, własnym przykładem.

Przypominają mi się słowa ks. Halika o tym, że współczesny świat jest jak beczka opróżniona z wina, ale jeszcze tym winem pachnąca. Święta Bożego Narodzenia są taki zapachem wina, okazją, by przypomnieć nowoczesnemu, pędzącemu światu, że jest jeszcze Bóg i religia. Albo po prostu, że czasem warto się zatrzymać, zastanowić nad sensem życia.

Agresywna walka ze współczesnością, komercją i innymi religiami, obrażanie się na nie i odmawianie innym prawa do świętowania Bożego Narodzenia tak jak oni chcą, mogę uznać wyłącznie za prowokację. Chrześcijaństwo to nie agresja, ale miłość, nie zakazy, ale delikatność i łagodność.

Ks. prof. Remigiusz Sobański

specjalista od prawa kanonicznego

Za włoskimi pomysłami, by zlikwidować wszystkie chrześcijańskie ślady świąt Bożego Narodzenia, stoi zwykłe doktrynerstwo, naginanie religii do ideologii. Przypomina mi to rewolucję francuską i próby przekształcenia katedry Notre Dame w świątynię rozumu. To zwykły fanatyzm, który oczywiście nie może mi się podobać.

Nie podoba mi się też komercjalizacja świąt, ale jestem głęboko przekonany, że jedno i drugie jest niezgodne z odczuwaniem, z potrzebami ludzi. Dlatego wierzę, że sytuacja szybko wróci do normy bez uciekania się do ekstremalnych pomysłów.

Nie ma potrzeby zniesienia świąt Bożego Narodzenia, tak jak nie trzeba strzelać do czekoladowych mikołajków i grzmieć z ambony przeciwko komercji.

Ks. prof. Jerzy Szymik

teolog i poeta

Chrześcijanin jest pacyfistą, choć oczywiście są sytuacje, kiedy trzeba bronić wartości. Jestem jednak przekonany, że istnieje możliwość takiego zorganizowania przestrzeni kulturowej Europy, by chrześcijanin mógł robić swoje i nie było to wymierzone przeciwko komukolwiek. Nie wolno bronić spraw Bożych w formie wojny.

A o bożonarodzeniowym sztafażu generalnie nie myślę źle. Nie przeszkadzają mi ani kolędy w listopadzie w supermarketach, ani santa clausy. Istotą Bożego Narodzenia jest nawrócenie, jeśli ono się odbywa, to już nieważne, czy w święta łamiemy się opłatkiem, czy jedziemy do spa. A rdzeń sprawy polega na tym, że Bóg stając się człowiekiem, zaryzykował. Również rozmienieniem religii na drobne.