Teksas zarabia na nielegalnych emigrantach

Budżet stanu Teksas zarabia dzięki nielegalnym imigrantom 420 mln dol. rocznie więcej, niż na nich wydaje. Raport stanowego skarbnika wywołał burzę, bo odwraca do góry nogami dotychczasowe myślenie Amerykanów o nielegalnej imigracji.

Skarbnik stanu Teksas obliczyła, że w roku podatkowym 2005 praca 1,4 mln nielegalnych imigrantów powiększyła produkt stanowy brutto o 2,1 proc., co równa się 17,7 mld dol. Przekłada się to na 1,58 mld dol. dochodów dla stanowego budżetu.

W publicznych szkołach uczy się 135 tys. dzieci nielegalnych imigrantów. To wydatek aż 952 mln dol. W college'ach studiuje 3792 nielegalnych imigrantów otrzymujących stypendia (11 mln dol.). W więzieniach siedzi prawie 9 tys. nielegalnych (130 mln. dol.). W sumie na nielegalnych stan wydał w ubiegłym roku 1,16 mld dol. Budżet stanowy ma więc 420 mln dol. zysku.

Jak władze stanowe zarabiają, skoro imigranci pracują nielegalnie? W Teksasie nie ma stanowego podatku dochodowego, którego, pracując na czarno, można uniknąć. Płaci się za to różne stanowe podatki, kupując towary i usługi.

To pierwszy taki oficjalny raport przygotowany przez władze jakiegokolwiek stanu. Dotąd powszechna była opinia, potwierdzana przez organizacje przeciwników imigracji, że nielegalni są ogromnym ciężarem finansowym liczonym w dziesiątkach miliardów dolarów, a koszty finansowe spadające na amerykańskich podatników stały się jednym z głównych argumentów w wielkiej debacie o tym, co zrobić z 12 milionami nielegalnych imigrantów w USA.

W istocie wielu Amerykanów z klasy średniej w ostatnich latach stanęła po stronie przeciwników imigracji. Nie mają oni co prawda nic przeciw temu, by meksykańscy, salwadorscy czy gwatemalscy robotnicy zbierali pomidory i awokado na wielkich farmach Oregonu czy Kalifornii, ale nie chcą płacić wyższych podatków, by ci sami ludzie mieli darmową naukę w szkołach czy opiekę medyczną. Raport z Teksasu sygnalizuje, że dotychczas rozpowszechniona wizja nie odpowiada prawdzie.

W gminach teksańskich sytuacja jest o wiele mniej korzystna, niż na szczeblu stanowym. Wpływy podatkowe dzięki nielegalnym imigrantom wyniosły 513 mln dol., ale wydatki aż 929 mln. W USA bowiem to władze lokalnych gmin ponoszą większość kosztów dostępu do opieki medycznej. W niektórych szpitalach publicznych w Dallas i Houston nielegalne imigrantki stanowią aż 70 proc. kobiet rodzących tam dzieci.

Przeciw wnioskom raportu natychmiast wystąpiły bardzo aktywne w Teksasie organizacje walczące o zaostrzenie prawa imigracyjnego.

- Według naszych ustaleń stan Teksas traci przez imigrantów 3,7 mld dol. rocznie - stwierdził Dan Stein, rzecznik Federacji na rzecz Reformy Imigracyjnej, który zarzucił stanowemu skarbnikowi błędną metodologię.

Przeciwnicy raportu wskazują, że nie bierze pod uwagę ocenianego na ok. 5 mld dol. transferu pieniędzy zarobionych przez imigrantów do swoich rodzin w Meksyku i innych krajach Ameryki Łacińskiej. Po drugie, w gigantycznych kosztach nauki szkolnej nie uwzględniono dzieci nielegalnych imigrantów, które urodziły się już w USA (więc formalnie są obywatelami). Dodanie tych sum powiększyłoby wydatki na edukację o 800 mln dol. Jedna z propozycji zaostrzenia przepisów imigracyjnych zakłada, że dzieciom nielegalnych imigrantów, które urodziły się w USA, nie przysługiwałoby już obywatelstwo.

- Raport skarbnika Teksasu potwierdza to, co powtarzamy od dawna - dzięki pracy nielegalnych imigrantów zyskują wszyscy - komentuje w "Washington Post" John Strasvina z wspomagającej Meksykanów w USA organizacji MALDEF. - Może zapobiegnie on kolejnym ekstremistycznym pomysłom, które tylko zepchną nielegalnych imigrantów jeszcze głębiej w cień.

Raport z Teksasu może mieć spory wpływ na drugą odsłonę wielkiej debaty, którą podejmie wiosną Kongres. Pierwsza, przy republikańskiej większości, skończyła się odrzuceniem pomysłów częściowej amnestii dla nielegalnych imigrantów. Zwyciężyła opcja budowy, za kilkanaście miliardów dolarów, murów i płotów wzdłuż granicy z Meksykiem.

Jednak gdy większość w Kongresie od stycznia przejmą Demokraci, to z pomocą popierającego amnestię prezydenta Busha mogą sprawić, że większość z 12 mln nielegalnych imigrantów wyjdzie z ekonomicznego podziemia.