Nowy szef PAN

Zgromadzenie Ogólne Polskiej Akademii Nauk wybrało wczoraj nowego prezesa. Został nim prof. Michał Kleiber.

Prof. Kleiber w latach 2001-05 był ministrem nauki i informatyzacji oraz przewodniczącym Komitetu Badań Naukowych. Obecnie pełni m.in. funkcję społecznego doradcy prezydenta.

Sławomir Zagórski: Czy Polska potrzebuje dziś akademii nauk?

Prof. Michał Kleiber, prezes elekt PAN: Gdybym uważał, że nie, nie startowałbym w wyborach. Wbrew temu, co sądzą niektórzy krytycy, wybieralne korporacje uczonych i związane bądź nie związane z nimi instytuty istnieją w większości krajów rozwiniętych, szczególnie w Europie (w Niemczech jest nawet kilka takich korporacji). Można dyskutować, na ile fuzja naszej Akademii z instytutami jest daleka od ideału, ale ja nie widzę lepszej alternatywy dla systemu, jaki mamy dzisiaj.

Czym powinna zajmować się Akademia?

- Przede wszystkim prowadzić badania na najwyższym światowym poziomie. Kreować wielkich liderów, mistrzów gromadzących wokół siebie zdolnych badaczy. Integrować środowisko wobec wielkich wyzwań. Zajmować odważne stanowisko wobec trudnych problemów współczesnego świata. Mimo wysokiej pozycji w krajowej nauce wiele placówek PAN ma jeszcze sporo do zrobienia, aby osiągnąć poziom światowy.

W ważnych dla społeczeństwa kwestiach Akademia chowała głowę w piasek?

- W dużej mierze tak. Nie zajmowała - bądź robiła to w sposób mało wyrazisty - stanowiska w sprawie etyki badań w ogóle, a w szczególności badań medycznych, w sprawie bezpieczeństwa, w tym intelektualnego i technicznego, globalnego ocieplenia, problemu ludzi w podeszłym wieku czy wreszcie energetyki jądrowej. Jeśli mamy w Polsce rozwijać energetykę jądrową, konieczny jest wiarygodny głos uczonych w tej sprawie.

Czym zamierza się Pan zająć w pierwszej kolejności?

- Zacieśnić kontakty z uczelniami. Do tego wcale nie trzeba zmieniać prawa. Stare dopuszcza tworzenie wspólnych placówek PAN z uczelniami, wymianę profesorów wizytujących, ale do tej pory korzystaliśmy z tego w bardzo niewielkim stopniu. Sporo pracowników PAN żałuje, że nie uczy młodych. Mamy dziś w Polsce ogromną potrzebę kształcenia pomagisterskiego i tu jest wielkie pole do popisu dla Akademii.

Zadań jest wiele, ale żadnego nie zrealizujemy, jeśli nie będziemy mieli pomysłu na to, jak przyspieszyć karierę młodych naukowców.

Akademia potrzebuje świeżej krwi?

- Zdecydowanie. Odsetek członków w podeszłym wieku w 350-osobowej PAN jest bardzo wysoki. Nie chciałbym naturalnie, by tracili oni członkostwo Akademii. Będę jednak optował za tym, by kiedy przekroczą 75 lat, przestawali być uwzględniani w limicie 350 miejsc, co pozwoliłoby wybrać wielu młodszych naukowców.

Nie obawia się Pan, że Akademii może grozić zamknięcie? O takiej możliwości była mowa zarówno w programie PO, jak i PiS.

- Wierzę, że znajdziemy dobrą formułę, która zapewni Akademii długie życie. Rzeczywiście, niektórzy straszą, że za cztery lata przestanie ona istnieć. Moim zdaniem przetrwa, ale będzie to już inna instytucja.