Będzie więcej płatnych autostrad

Jesienią przyszłego roku zostaną podpisane kontrakty na budowę nowych płatnych autostrad spod Łodzi do Warszawy i do Katowic - zapowiedziało Ministerstwo Transportu.

Chociaż minister transportu Jerzy Polaczek zapowiadał, że za rządów PiS autostrady będzie budować państwo, to wczoraj potwierdzono, że dwie kolejne zbudują prywatne firmy, które w zamian będą pobierać opłaty za użytkowanie tych dróg. Chodzi o 95 km autostrady A2 ze Strykowa pod Łodzią do Warszawy i 180 km autostrady A1 ze Strykowa do Pyrzowic obok Katowic. We wstępnej selekcji Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad wybrała już po trzy firmy, które będą ubiegać się o kontrakty na te inwestycje. Do końca lutego otrzymają informacje o warunkach przetargów, które rząd chciałby zakończyć podpisaniem umów na początku czwartego kwartału przyszłego roku. Budowa dróg ruszyłaby w drugim kwartale 2008 r.

Ile będą kosztować nowe drogi? Nie wiadomo. Szef GDDKiA Zbigniew Kotlarek wyjaśnił, że cena będzie negocjowana. Na razie GDDKiA musi przygotować grunty pod inwestycje. Według Kotlarka wykupiono ponad połowę gruntów pod A2 i "mniej niż połowę" gruntów, na których powstanie droga spod Łodzi do Katowic. Szef GDDKiA zapewniał, że Dyrekcja zdąży przygotować ziemie pod nowe płatne autostrady.

A co z budową A2 z Nowego Tomyśla do granicy z Niemcami? Firma Autostrada Wielkopolska (AWSA), która ma koncesję na budowę tej drogi, deklaruje, że może to zrobić do końca 2009 r., jeśli uzgodni warunki inwestycji z rządem. Minister Polaczek stwierdził, że trwają intensywne negocjacje z AWSA, ale nie podał żadnego terminu ich zakończenia. Nie jest też jasne, co będzie z autostradą A1 spod Grudziądza do Torunia, na którą koncesję ma firma Gdańsk Transport Company. Ministerstwo Transportu właśnie wszczęło postępowanie administracyjne, aby stwierdzić wygaśnięcie tej koncesji. Wtedy budową drogi zajęłaby się GDDKiA. Jednak GTC zapowiada, że będzie bronić swoich praw nawet w sądzie. Minister Polaczek stwierdził wczoraj, że według analiz resortu transportu postępowanie administracyjne nie będzie przeszkodą dla budowy drogi.

Ministerstwo Transportu optymistycznie mówi też o wdrażaniu programu operacyjnego "Transport i Infrastruktura", który w latach 2007-13 zapewni nam ponad 19 mld euro dotacji z UE na transport. Jak informowaliśmy, wdrażanie programu Ministerstwo Transportu chce powierzyć Bankowi Gospodarstwa Krajowego. Bank nie odżegnuje się od tego, ale wskazuje, że przygotowanie się do takich prac może mu zająć co najmniej pół roku. Tymczasem umowy w tej sprawie jeszcze nie ma, a według wiceminister transportu Barbary Kondrat BGK już wiosną może mieć zorganizowany departament wdrażający program. Kondrat twierdziła, że nie mogło się tym zająć Ministerstwo Transportu, bo oferuje za niskie płace, a potrzeba "armii" fachowców. Zajęcie niemal do końca dekady będzie miało 75 pracowników Ministerstwa Transportu, którzy zajmują się rozliczeniami pieniędzy na drogi z dotychczasowych funduszy UE. Według standardów UE jedna osoba może nadzorować najwyżej dwa projekty.