Nowelizacja ustawy o finansach publicznych

Sejm przyjął wczoraj "małą" nowelizację ustawy o finansach publicznych. Dzięki niej ma się poprawić kontrola nad wydawaniem pieniędzy unijnych i zakończyć marnotrawienie publicznego grosza przez agencje. Na "dużą" nowelizację musimy poczekać do przyszłego roku.

Wczorajsza nowelizacja nie jest jeszcze tą, którą zapowiadała wicepremier Zyta Gilowska, a która miała ukrócić marnotrawstwo i pozwolić zaoszczędzić rocznie 8-10 mld zł. Ta "duża" nowelizacja zakładała włączenie do budżetu wszystkich publicznych środków, czyli tzw. konsolidację, co sprzyjałoby lepszej kontroli nad wydawaniem pieniędzy oraz likwidację wielu przybudówek - agencji, funduszy, gospodarstw pomocniczych itp. - którymi obrosły finanse publiczne.

Przyjęta wczoraj nowelizacja włącza do budżetu środki płynące z Unii Europejskiej oraz te przeznaczone na prefinansowanie i współfinansowanie projektów unijnych. Drugą nowością jest dołączenie planów finansowych agencji (dotąd były w nim zamieszczane tylko dotacje dla tych agencji z budżetu). Dzięki nadzorowi parlamentu agencje te będą musiały oszczędniej gospodarować publicznym groszem.

Najgoręcej spierano się wczoraj o zasady audytu finansów publicznych. Zlikwidowano stanowisko Głównego Inspektora Audytu Wewnętrznego, a audytem środków unijnych zajmie się Generalny Inspektor Kontroli Skarbowej. Posłowie zdecydowali także, że audytorem nie może zostać b. współpracownik służb specjalnych.

Wicepremier Zyta Gilowska powiedziała "Gazecie", że w kolejnym etapie reformy pod topór pójdą "te państwa w państwie": zakłady budżetowe, gospodarstwa pomocnicze i samorządowe fundusze celowe, w tym lokalne fundusze ochrony środowiska (ich dochody mają trafić do samorządów).