Wojewoda i samorząd: czasem wojna, czasem pokój

Samorządowcy boją się nowej ustawy, która da wojewodzie prawo weta każdej ich inwestycji z pieniędzy unijnych. Nie bez powodu. Wojewoda może świetnie współpracować z samorządem, ale może też urządzić mu piekło.

Tak było w Wielkopolsce. Od czasu, gdy wojewodą został tam rekomendowany przez PiS Tadeusz Dziuba, trwa jego konflikt z bezpartyjnym prezydentem Poznania Ryszardem Grobelnym. W ciągu roku Dziuba zakwestionował aż 35 uchwał miasta i 8 planów zagospodarowania przestrzennego! Władze Poznania kierowały sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, część z nich już wygrały. W październiku prezydent i wojewoda starli się o fundusze europejskie: Wielkopolska dostała dodatkowy miliard złotych, a wojewoda Dziuba przy ich podziale... całkowicie zignorował Poznań!

Ale są też dobre praktyki. W Zachodniopomorskiem samorządowcy z PO i SLD zgodnie mówią, że PiS-owski wojewoda Robert Krupowicz nie będzie - nawet gdyby naciskała na niego własna partia - działał na szkodę regionu. - Wtedy zagrożony byłby rozwój miejscowości, w których wybory samorządowe wygrali kandydaci PO lub SLD (np. Kołobrzeg i Świnoujście).

We Wrocławiu współpraca między wojewodą a samorządowcami układa się harmonijnie: PiS-owski wojewoda Krzysztof Grzelczyk wziął sobie nawet do serca zarzuty NIK skierowane wobec swojego poprzednika z SLD i zatrudnił więcej ludzi do pracy przy ocenianiu wniosków unijnych.

Co o nowym prawie myśli rząd...

Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego:

Możliwość weta wojewodów ma służyć sprawiedliwemu podziałowi środków. Nie sądzę, żeby to był zamach na samorządność, na pewno nie.

Przepis powstał z inicjatywy posłów i jego intencją jest to, żeby uczynić podział środków w województwach nieco bardziej sprawiedliwy i uniezależnić go od takich politycznych często decyzji. Natomiast oczywiście powstaje pytanie, czy jest to wystarczająco subtelne narzędzie do takiego właśnie celu. Powiedziałabym, że trzeba by się tutaj zastanowić, dlatego że ten przepis jest bardzo ogólny.

PAP

...i polscy samorządowcy?

Dla "Gazety"

Ryszard Grobelny

prezydent Poznania, prezes Związku Miast Polskich

To zamach na samorządność w Polsce. Samorząd kontrolują wyborcy - raz na cztery lata, gdy idą głosować. A także, pod względem legalności podejmowanych decyzji, różne instytucje, m.in. wojewoda, NIK czy regionalne izby obrachunkowe. Skoro partii rządzącej nie udało się przejąć samorządu w demokratycznych wyborach, chce to zrobić, zmieniając obowiązujące prawo.

not. ola

Tadeusz Jędrzejczak, prezydent Gorzowa

Tak głęboka ingerencja rządu w podział unijnych dotacji na inwestycje to krok w tył reformy samorządowej.

not. ab

Rafał Dutkiewicz, niezależny prezydent Wrocławia

W sensie ustrojowym nie uważam tego rozwiązania za właściwe. Mam nadzieję, że na Dolnym Śląsku będzie panowała zgoda.

not. mich

Piotr Całbecki

marszałek województwa kujawsko-pomorskiego (PO)

Nie mam nic przeciw temu, żeby wojewoda uczestniczył w programowaniu rozwoju regionalnego, ale ta ustawa stawia marszałka i wojewodę na przeciwległych biegunach. Jeśli zabraknie dobrej woli do współpracy między samorządem a wojewodą, za kilka lat może się okazać, że wydaliśmy pieniądze może i zgodnie z procedurami, ale niekoniecznie na rzeczy najbardziej potrzebne.

not. nat

Michał Łuczak

przewodniczący sejmiku województwa zachodniopomorskiego (PO)

Naruszona została unijna zasada, która polega na tym, żeby jak najwięcej decyzji zapadało na jak najniższym szczeblu - bo to lokalna społeczność najlepiej wie, co jest dla niej najlepsze. Moim zdaniem ta ustawa jest sprzeczna z europejską kartą samorządu terytorialnego. Jeżeli zaskarżymy ją przed unijnymi instytucjami, to wygramy.

not. kov

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa

Ta ustawa to absolutne zaprzeczenie idei samorządności i decentralizacji państwa.

not. maku

Zygmunt Frankiewicz,

prezydent Gliwic, przewodniczący Śląskiego Związku Gmin i Powiatów (PO)

Niech ktoś wskaże, w czym wyłaniani w bezpośrednich wyborach radni i burmistrzowie są gorsi od posłów. Ten pomysł jest po prostu chory i zaburza partnerskie relacje między rządem a samorządem, które z wielkim wysiłkiem budowano wiele lat.

not. jk

Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska (PO)

Decyzja posłów to zamach na samorządność. Przypominają mi się najgorsze lata PRL, kiedy marginalizowano miasta, regiony, w których tworzyła się opozycja. Pamiętam, jak Gdańsk "obrywał" w latach 80. za to, że był kolebką "Solidarności". Nasze projekty unijne były, są i będą konsultowane z gdańszczanami. Ich blokowanie będzie oznaczało arogancję rządu wobec mieszkańców.

not. mich