Wiśniewski sprzedaje płyty w kioskach Ruchu

Ruch chce poszerzyć swoją ofertę. Wkrótce w jego kioskach pojawią się płyty z muzyką oraz książki do słuchania. Wzorem hipermarketów spółka chce wprowadzić marką własną. Tymczasem związki zawodowe w Ruchu ogłosiły pogotowie strajkowe

Najnowsza płyta Michała Wiśniewskiego "Siedem grzechów głównych" będzie jednym z najbardziej nietypowych wydawnictw muzycznych w Polsce. I nie chodzi tylko o cenę, która ma wynieść 9,99 zł. Nowy album będzie dostępny w odróżnieniu od większości płyt nie w "dobrych sklepach muzycznych", lecz w kioskach Ruchu. - Chciałbym, żeby moja muzyka była nie w dobrych sklepach, lecz u ludzi na półce - deklaruje Wiśniewski.

Płyty...

Płyta ukaże się 18 grudnia pod marką Ruch i Muzyka, której właścicielami są Ruch oraz spółka Xavier Fabienne należąca do Wiśniewskiego i zajmująca się produkcją nagrań oraz odzieży. Xavier Fabienne wyda płytę i zajmie się jej promocją, podczas gdy po stronie Ruchu będą dystrybucja oraz sprzedaż. Z szacunków firm fonograficznych wynika, że klasyczny detalista pobiera marże w wysokości co najmniej 30 proc. średniej ceny hurtowej płyty. Ile weźmie Ruch? - Nie mogę powiedzieć, ale na pewno znacznie mniej - mówi Paweł Sobków, wiceprezes spółki zarządzającej siecią składającą się z 36 tys. punktów sprzedaży (w tym 10 tys. własnych). Również dystrybucja będzie znacznie tańsza niż w przypadku płyt sprzedawanych w sklepach, bo Ruch i tak codziennie rozwozi do swoich punktów sprzedaży m.in. prasę.

Nakład "Siedmiu grzechów głównych" wyniesie 200 tys. egzemplarzy. - Granica opłacalności w tym przypadku leży przy sprzedaży na poziomie 35 tys. egz. - mówi Wiśniewski.

Przedstawiciele Ruchu twierdzą, że przedsięwzięcie pod marką Ruch i Muzyka jest pilotażowe. - Nie wiem, czy inni artyści będą chcieli wydawać w ten sposób. Jeśli nie przyjdą, będziemy robić głównie składanki. W przyszłym roku chcemy wydać cztery takie płyty, a w 2008 r. planujemy 12 - mówi Wiśniewski.

Książki...

Poza płytami Ruch chce sprzedawać również książki do słuchania (tzw. audiobooki), które konkurencyjny Kolporter oferuje od ponad pół roku. - Sprzedają się bardzo słabo - mówi Maciej Topolski z Kolportera. Według niego powodem może być dość wysoka cena (jedna książka kosztuje ok. 20 zł) oraz niemal całkowity brak reklamy tych produktów.

- Pracujemy nad podpisaniem umowy z jednym z wydawców. Chcemy zaoferować lektury szkolne, beletrystykę itp. Rynek książek do słuchania dynamicznie rozwija się w Niemczech i Wielkiej Brytanii - mówi Sobków z Ruchu i dodaje, że pierwsze audiobooki pojawią się kioskach w tym miesiącu.

Podobnie będzie z produktami pod własną marką, które wzorem hipermarketów największy kolporter prasy chce wprowadzić do kiosków. Jako pierwsze pojawią się baterie, ale w przyszłym roku asortyment zostanie poszerzony o kolejne 6-12 produktów. - Bardzo dobry pomysł. Marką własną łatwiej się zarządza niż innymi, można kontrolować marżę i dystrybucję - mówi Wojciech Drozd z firmy Candi Consulting pracującej dla takich sieci handlowych, jak Auchan, Real czy Leclerc. Jego zdaniem wybór baterii nie jest przypadkowy. - To szybko zbywalny towar, na którym firma może się uczyć. Myślę, że po bateriach przyjdzie kolej na kosmetyki - dodaje Drozd.

...i związki

Ruch idzie na giełdę - jego debiut jest planowany na 22 grudnia. Spółka jednak wciąż nie może dogadać się ze związkami zawodowymi, które chcą wynegocjować zbiorowy układ pracy jeszcze przed wejściem na giełdę. Kilka dni temu ogłosiły pogotowie strajkowe. - Kierowaliśmy się sytuacją załogi i dobrem firmy. Układ zbiorowy powinien być podpisany, zanim spółka wejdzie na giełdę - mówi Grzegorz Zieliński, szef "Solidarności" w Ruchu. Związkowcy chcą, żeby zostało do niego włączone porozumienie dające prawie sześciotysięcznej załodze gwarancje zatrudnienia i wysokie odszkodowania na wypadek zwolnienia. Załoga wynegocjowała gwarancje z poprzednim zarządem w 2005 r. W przypadku osób najdłużej pracujących w Ruchu sięgają one 68 miesięcy. Prezes spółki Adam Pawłowicz od kilku miesięcy namawia pracowników, żeby zrezygnowali z części przywilejów, które - jego zdaniem - szkodzą spółce. Jednak związkowcy nie chcą odpuścić. Oprócz włączenia porozumienia do układu zbiorowego domagają się oni przywrócenia nagród jubileuszowych i dodatkowych pieniędzy za nadgodziny. W czwartek zarząd po raz kolejny spotkał się ze związkami. - Jeszcze nie doszliśmy do porozumienia, w tym tygodniu wracamy do rozmów - powiedział nam Zieliński. Prezes Ruchu Adam Pawłowicz nie chce komentować żądań związków. - Zaproponowaliśmy załodze porozumienie uwzględniające możliwości ekonomiczne spółki - mówi. Pawłowicz nie chce oceniać, czy przeciągające się negocjacje ze związkami mogą opóźnić wejście spółki na giełdę.