Pół wieku Stodoły

Legendarny klub studentów Politechniki Warszawskiej świętuje 50. urodziny

Gdyby istniał ranking miejsc prawdziwe zasłużonych w historii polskiej popkultury, Stodoła znalazłaby się w ścisłej czołówce. Gdy klub rozpoczynał działalność na początku kwietnia 1956 roku, był tancbudą zorganizowaną w służącym za stołówkę drewnianym baraku na ulicy Emilii Plater odziedziczonym po budowniczych Pałacu Kultury. Temu specyficznemu lokum zawdzięcza nazwę. W kilka miesięcy później był już lokalem z poważnym programem, stąd to właśnie jesień 1956 bywa uważana za oficjalny początek artystycznej działalności Stodoły.

Klub w swej historii przenosił się czterokrotnie. Z Emilii Plater trafił na Trębacką, potem na Wspólną, Nowowiejską i wreszcie na początku lat 70. do specjalnie wybudowanego budynku na ulicy Batorego. Zawsze jednak zachowywał specyficzny charakter i ambicje artystyczne. Nieomal od samego początku działała w nim scena kabaretowa. Przez scenę klubu przewinęli się między innymi: Jan Tadeusz Stanisławski, Elżbieta Jodłowska, Magda Umer, Marcin Wolski i Jan Wołek.

W Stodole działały też teatry studenckie i kluby filmowe. Jednak jego drugą siłą była zawsze muzyka. Najpierw jazz - to tutaj odbyły się trzy pierwsze warszawskie edycje festiwalu Jazz Jamboree, to w Stodole odbywały się w latach 60. konkursy jazzu tradycyjnego Złota Tarka. Potem rock - w Stodole powstawały bądź grały próby legendy polskiej muzyki młodzieżowej - od bigbitowych Tajfunów i Chochołów przez Perfect i Oddział Zamknięty aż po Kult i Wilki.

Legenda klubu nie zamyka się tylko w jego działalności artystycznej. To także miejsce barwnego życia towarzyskiego - w latach 60. lokal, w którym bawiła się znienawidzona przez ówczesną władzę bananowa młodzież. Czym był wtedy ten lokal dla Warszawy, pisze chociażby Eli Barbur w swoich "Grupach na wolnym powietrzu": "Piweczko w większych ilościach i zespoły zmieniały się na estradzie, i w przerwach wychodziliśmy spoceni na dwór, gdzie opieraliśmy się o samochody przed wejściem, i przeciąg wydmuchiwał ze środka dym papierosów i duszne powietrze z zapachem chmielu. Słyszałeś dzwonienie szklanek i niektórzy woleli wineczko porcjowane specjalną "szklanką z plasterkiem", i kolorowe smugi reflektorów lotniczych chodziły po ludziach, i w przerwie o północy puszczali Beatlesów przez kamerę pogłosową".

Klub przygotował na 50. urodziny pokaźną porcję atrakcji. W najbliższych tygodniach ma ukazać się książka o jego historii, powstała też płyta dokumentująca muzyczną działalność sceny Stodoły. W miniony weekend w klubie odbył się zamknięty bal dla osób związanych z jego historią. W czwartek coś dla jego dzisiejszej publiczności - już normalnie biletowany koncert rockowy, na którym obok weteranów zagrają młode formacje związane z klubem. W programie między innymi występy VooVoo, Oddziału Zamkniętego, Happysad i Power Of Trinity, a także 50 tortów dla przybyłych na imprezę gości.