Design bez hamulców

Jaki jest współczesny design widziany na Biennale we francuskim Saint-Etienne? Dekadencki, rozpasany, nadwrażliwy i przegięty

Po obejrzeniu butów zrośniętych piętami, maszyn do zmywania naczyń bez wody, ciżm paleolitycznych myśliwych uszytych z materiałów znalezionych na śmietniku oraz lamp, które przypominają poduszki i krzeseł, które przypominają lampy, na Biennale Designu w Saint-Etienne dotarłam do działu Good Food, gdzie kucharz częstował ludzi płynem w kolorze denaturatu wyciśniętym z czerwonej kapusty oraz kostkami ze zmielonej i sprasowanej rzepy.

To nie byłaby Francja, gdyby ogromna część wystawy nie była poświęcona gotowaniu, a sposób przyrządzenia ciastek z czekoladą nie znalazł omówienia w wydanej z tej okazji publikacji. Na temat gotowania dialog prowadzą w książce dwie uczone osoby - designerka Celine Savoye i Herve This, specjalista od gastronomii molekularnej, dziedziny, którą sam w 1988 r. stworzył i której do dzisiaj pozostaje najwybitniejszym przedstawicielem. Założył też we Francji Instytut Studiów Wyższych nad Smakiem, we francuskiej Akademii Nauk prowadzi Fundację Nauki i Kultury Jedzenia.

Herve This zadaje trudne pytania: "Dlaczego kiedy podgrzejesz białko jajka, zamienia się ono z czegoś żółtego, przezroczystego i płynnego w coś białego, twardego i nieprzezroczystego? Dlaczego żółtko, ocet i oliwa, które są płynami, tworzą razem gęsty majonez?". Kuchnia dla Francuza jest badaniem rzeczywistości metafizycznej.

Nie ma w tym nic śmiesznego, godnego wzruszenia ramion. Zbigniew Bieńkowski, tłumacz poezji francuskiej, użył właśnie kulinarnej metafory, by zdefiniować to, czym jest forma. Otóż - powiedział kiedyś - to, czym jest forma, dociera do nas, w momencie gdy jemy makaron. Każdy jego rodzaj, choć z tego samego ciasta ulepiony, ma inny smak.

Polska blisko życia

Czesława Frejlich, redaktor naczelna polskiego kwartalnika poświęconego sztuce designu "2 + 3D", uważa, że Biennale Designu, które odbywa się w Saint-Etienne od 1998 r., jest trzecią co do rangi tego typu imprezą na świecie. Na pierwszym miejscu wymienia Targi Designu w Mediolanie, na drugim wystawę 100% Design w Londynie, a na trzecim Saint-Etienne. Jest to zarazem impreza z tych trzech najmniej komercyjna.

Jej formuła jest niejednorodna. W Saint-Etienne wystawiają kraje lub regiony. Wystawiają też producenci. Projekty jeszcze niewdrożone do produkcji, wycelowane w przyszłość pokazują m.in. Decathlon, Nike, Fujitsu i Ikea. Ikea chwali się w Saint- Etienne pomysłem absolwenta ASP w Warszawie Łukasza Palczewskiego. To sofa, którą łatwo można przekształcić w sprzęt do ćwiczeń.

W tym roku hasłem Biennale jest kooperacja projektantów z przemysłem. Polska wystawia się w dziale poświęconym szkołom designu. Pokazano prace studentów ośmiu polskich wyższych uczelni, wystawę przygotowała wykładająca w ASP w Poznaniu Katarzyna Laskowska. Większość prac to prototypy, pojedyncze egzemplarze. Ale niektóre przedmioty są już produkowane.

Dorota Buzun z ASP w Łodzi zaprojektowała dywany produkowane przez polską firmę Agnella dla hoteli Meridien w Paryżu i Hilton w Warszawie. Francuska filia firmy Adidas produkuje buty dla biegaczy autorstwa Andrzeja Bikowskiego, absolwenta tej samej uczelni. A założona w Szwecji przez absolwentkę ASP w Krakowie Annę Ostrowską firma Ch.OS. wyrabia wymyślone przez nią kubki dla niewidzących. Nie muszą już parzyć palców, by sprawdzić, czy herbata się nalała. Kiedy kubek napełnia się płynem, ustawia się w pionie. Kubek jest nie tylko mądrze pomyślany, ale też bardzo ładny. Narzuca się oczywiste spostrzeżenie: prace studentów z Polski są o wiele bardziej bliskie życia codziennego niż ich zachodnich kolegów. Nie jesteśmy jeszcze społeczeństwem konsumpcyjnym i do całkiem odlotowych pomysłów jeszcze nam daleko.

Brzydkie i się rusza

Współczesny design widziany na wystawie w Saint-Etienne jest dekadencki, rozpasany, nadwrażliwy i przegięty. Najbardziej odważne projekty gromadzi wystawa poświęcona pracom eksperymentalnym - głównie młodych projektantów - pt. "Cohabitations". Studenci z Korei Południowej proponują np. ekran wirtualny w podczerwieni, który się wyświetli w poprzek ulicy jako ściana z czerwonymi postaciami, kiedy ktoś będzie przechodził po pasach.

Jakie nowe prądy widać w Saint-Etienne? Po pierwsze, modne jest budowanie z modułów, wzorem jest tu design z lat 60. i klocki lego. Po drugie, ekologia. Widziałam kilka lamp, w których abażurem są pnącza prawdziwych roślin. Projektant z Belgii Thierry Bataille tak wycina sklejkę na swoje półki, by nie pozostał niewykorzystany żaden skrawek.

Najdziksza, najbardziej perwersyjna część tego Biennale poświęcona jest nie przedmiotom, ale ludziom i zwierzętom. Na wystawie "Eden ADN" można zobaczyć obiekty i zjawiska, które tylko z trudem kojarzą się z potocznie rozumianym designem. Widziałam tam portmonetkę z wypatroszonej ropuchy, kominiarkę z ludzkich włosów oraz masochistyczne bransoletki i pierścienie o kolcach skierowanych w stronę ciała. Tatuaż, skaleczenie też wchodzą w obręb tak pojętego projektowania. Widziałam też przedmiot łamiący absolutne tabu - diament z ludzkich prochów produkowany przez szwajcarską firmę Algordanza. "W ciągu ośmiu tygodni za 17 tys. euro będziesz mogła nosić swojego zmarłego męża w naszyjniku" - reklamuje się firma.

Na tym nie kończy się rozszerzenie pojęcia designu. Genetyka też do niego należy. W klatkach siedzą wyhodowane 1985 r. króliki o doskonałym mięsie i miękkim futrze szynszyla. Jest też rzeźba z brązu przedstawiająca bulteriera. Z połączenia buldoga i teriera wyhodował go w 1860 r. Anglik James Hinks, którego tutaj się określa jako "projektanta".

Moralny aspekt sztuki projektowania został na tej wystawie ukazany w całej rozciągłości. Jeśli nadal rozumiemy design jako projektowanie ładnych przedmiotów, to jesteśmy w błędzie.

Międzynarodowe Biennale Designu w Saint-Etienne, Francja

22 listopada - 3 grudnia 2006