NATO światowe czy atlantyckie?

Przywódcy państw NATO przyjeżdżają we wtorek do Rygi, by rozmawiać o przyszłości Sojuszu. Ale już dziś wiadomo, że ten szczyt żadnych ostatecznych decyzji nie przyniesie

Spotkanie w Rydze będzie miało symboliczne znaczenie - po raz pierwszy szczyt odbędzie na terenie byłego ZSRR. Będzie próbą generalną przed spotkaniem zaplanowanym na 2009 r. Przywódcy państw członkowskich NATO już dawno temu umówili się, że to właśnie za niespełna trzy lata mają zostać podjęte ostateczne decyzje o ewentualnej reformie Sojuszu.

Na szczycie w Rydze ma być załatwionych kilka bieżących spraw związanych z transformacją militarną NATO. Przywódcy państw NATO spróbują też przyjąć w Rydze tymczasowe wytyczne polityczne na najbliższe trzy lata, które pozwolą Sojuszowi jakoś dotrwać do reformy. - Wytyczne polityczne z Rygi będą erzacem strategicznej koncepcji NATO - mówi "Gazecie" jeden z wysokich rangą dyplomatów z Kwatery Głównej Sojuszu.

W łotewskiej stolicy prawie na pewno zderzą się dwie koncepcje NATO: forsowana przez Amerykanów koncepcja "globalnego NATO" oraz broniona przez Francuzów koncepcja minimum, by sojusz był tym, czym jest - militarną organizacją skoncentrowaną na obronie strefy euroatlantyckiej.

- Prezydent George Bush uważa, że NATO powinno się też zajmować bezpieczeństwem poza Europą. Bo jeśli spojrzeć na zagrożenia XXI w., to większość z nich nie pojawia się w pobliżu granic Europy, tak jak to było w czasach zimnej wojny - tłumaczy Judy Ansley, jedna z doradców Białego Domu ds. bezpieczeństwa.

Waszyngton widzi w NATO "globalnego żandarma" - forsuje więc koncepcję powiązania Sojuszu formalnymi umowami z Australią, Japonią, Koreą Południową i Nową Zelandią, czyli krajami Azji i Pacyfiku.

Takie pomysły zostały jednak chłodno przyjęte w państwach europejskich, którym przewodzi Francja. Co prawda od lat 60. nie uczestniczy ona w wojskowych strukturach NATO, ale jej polityczne znaczenie w Sojuszu pozostaje znaczne. Polska może dołączyć do obozu francuskiego.

- Oczekujemy, że prezydent Bush ustosunkuje się do różnych spraw, które irytują europejskich partnerów - np. do traktowania NATO jako "skrzynki z narzędziami" przydatnej choćby do organizowania misji o charakterze humanitarnym - tłumaczy "Gazecie" jeden z polskich dyplomatów. - Nie bylibyśmy szczęśliwi, gdyby NATO przerodziło się w jakąś organizację globalną, coś na wzór wojskowego ONZ. Należymy do zwolenników utrzymania klasycznych funkcji NATO. Dla nas bliższa jest koncepcja ograniczania terenu działania NATO do obszaru euroatlantyckiego - dodaje nasz rozmówca w Brukseli.

Ponieważ francuski punkt widzenia podzielają też Niemcy, Belgia, Grecja, Hiszpania i Włochy, najprawdopodobniej więc George W. Bush wyjedzie z Rygi bez sukcesu.

Kolejnym tematem rozmów w Rydze będzie obecność NATO w Afganistanie. Sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer podejmie zapewne kolejną próbę przekonania członków Sojusz do wysłania większej liczy żołnierzy do Afganistanu. Państwa, które wysłały tam swych żołnierzy, zostaną poproszone o zdjęcie ograniczeń nałożonych na ich kontyngenty. Chodzi o ciążące na wielu kontyngentach (np. niemieckim) zastrzeżenia, które nie pozwalają dowódcom natowskiej misji w Afganistanie skierować ich w rejon walk zbrojnych. Polski prezydent Lech Kaczyński przyleci do Rygi w aurze "zbawcy" NATO. Nie dość, że Polska jako jedyna zobowiązała się ostatnio do wysłania do Afganistanu tysiąca żołnierzy, to jeszcze nie nałożyła na nich żadnych ograniczeń.

Sojusznicy zastanowią się na szczycie w Rydze nad możliwością dalszego rozszerzenia NATO. Niestety, nie o Ukrainę. Ponieważ Ukraina z własnej woli z członkostwa na razie rezygnuje, uwaga sojuszników skupi się zapewne na Albanii, Chorwacji i Macedonii. To te trzy kraje już w 2008 r. zostaną najpewniej oficjalnie zaproszone do wejścia do NATO. Z kolei Serbia i Bośnia-Hercegowina dostaną w Rydze ostrzeżenie: Sojusz nie zaproponuje im nawet uczestnictwa w programie "Partnerstwo dla pokoju". Głównie z powodu niewystarczającej współpracy z Międzynarodowym Trybunałem ds. Ścigania Zbrodni w byłej Jugosławii.

W Rydze szefowie państw i rządów NATO potwierdzą gotowość operacyjną natowskich sił szybkiego reagowania - czyli 20-tysięcznej siły gotowej do natychmiastowego użycia.