Ukraina czci pamięć ofiar Wielkiego Głodu

Ci, którzy zaprzeczają Wielkiemu Głodowi, głęboko nienawidzą Ukrainy - mówił w sobotę prezydent Wiktor Juszczenko na uroczystościach upamiętniających największą tragedię w dziejach tego kraju

- Trzymam w ręku kłos pszenicy i myślę, ilu ludziom był on wtedy potrzebny. Chciałbym podzielić się nim ze wszystkimi, choć wiem, że to niemożliwe - mówił Juszczenko przed kijowskim pomnikiem Ofiar Głodu.

Wcześniej wraz z przewodniczącym parlamentu Ołeksandrem Morozem, przedstawicielami rządu i obwodów prezydent przeszedł przy dźwięku dzwonów w żałobnej procesji przez centrum miasta. Przyłączyły się do niej tysiące kijowian z ukraińskimi flagami z kirem.

Nie było jednak prorosyjskiego premiera Wiktora Janukowycza, którego Partia Regionów ma własne zdanie na temat Wielkiego Głodu. Nie chce ona, by parlament uznał głód za ludobójstwo na narodzie ukraińskim, ale jedynie za zbrodnię stalinowską.

Jeszcze bardziej zachowawczy są tworzący z Janukowyczem koalicję komuniści, którzy odrzucają sam fakt istnienia Głodu. Komuniści twierdzą - tak jak przez lata głosiła radziecka historiografia - że Głód nie został sztucznie sprowokowany przez Stalina, lecz był obiektywnym skutkiem ciężkiej sytuacji gospodarczej w całym ZSRR.

W połowie listopada komuniści doprowadzili do zdjęcia z obrad parlamentu zgłoszonej przez Juszczenkę ustawy o uznaniu Wielkiego Głodu za ludobójstwo. - Ja już nie proszę, ja żądam, by parlament przyjął tę ustawę - mówił w sobotę Juszczenko. - W 1933 r. średnia życia na Ukrainie wynosiła siedem lat dla mężczyzn i dziesięć lat dla kobiet. Dziennie umierało wtedy po 25 tys. ludzi. Czy to nie było ludobójstwo? Ci, którzy zaprzeczają Głodowi, głęboko nienawidzą Ukrainy.

Juszczenko tłumaczył, że ustawa o Głodzie nie jest wymierzona przeciwko Rosji ani komukolwiek. - Apelujemy, by także Moskwa uznała Głód za ludobójstwo, tak jak wcześniej zrobiło to wielu naszych sąsiadów - mówił Juszczenko. Jednym z dziesięciu takich krajów jest Polska.

Na koniec sobotnich uroczystości kijowianie zapalili 25 tys. świec ku czci ofiar Głodu. Płonęły one do późnej nocy. - Po raz pierwszy obchody miały charakter tak masowy - mówi kijowski publicysta Maksym Stricha. - Spontaniczny udział mieszkańców pokazał, że takie rzeczy są potrzebne. Tym bardziej że Wielki Głód jednoczy Ukraińców ponad podziałami politycznymi i geograficznymi.

Od kilku lat czwarta sobota listopada jest na Ukrainie dniem pamięci ofiar Wielkiego Głodu, ale obchody nigdy wcześniej nie miały charakteru masowego. Sprowokowany przez bolszewików w latach 1932-33 głód miał złamać ukraińską wieś i zmusić ją do przymusowej kolektywizacji. Według najbardziej ostrożnych szacunków zginęło wtedy od 1,5 do 2 mln ludzi.