Prokuratura bada sprawę immunoglobuliny

Dlaczego od 16 miesięcy nie został sfinalizowany przetarg na produkcję immunoglobuliny? Z powodu wykrytych nadużyć - odpowiada Ministerstwo Zdrowia

W czwartek napisaliśmy, że w całej Polsce brakuje immunoglobuliny niezbędnej pacjentom po przeszczepach i chorym na tzw. wrodzony brak odporności. Chorzy boją się o swoje życie.

Resort zdrowia unikał wyjaśnień, zasłaniając się tajemnicą związaną z postępowaniem ABW. Po naszej publikacji powiedział więcej. - Zrobiliśmy kontrolę w warszawskim Instytucie Hematologii i Transfuzjologii, który nadzoruje rynek osocza i produktów krwiopochodnych. Wyniki były przerażające. Złożyliśmy doniesienie do ABW i do prokuratury - mówi Paweł Trzciński, rzecznik resortu. - Chodzi m.in. o specyfikację przetargową przygotowaną w skandaliczny sposób. Podejrzewamy, że doszło do nadużyć. Przewidujemy kolejne doniesienia do prokuratury.

Rzecznik tłumaczy, że w efekcie tych zaniedbań wynik przetargu na frakcjonowanie osocza (z niego robi się immunoglobulinę) był niekorzystny dla budżetu państwa i dla pacjentów. Ministerstwo zaskarżyło go więc do sądu, a potem od nowa negocjowało warunki z firmą, która przetarg wygrała. Trzciński zapewnia, że umowa na frakcjonowanie osocza zostanie niebawem podpisana. - Zdajemy sobie sprawę z konsekwencji opóźnienia w rozstrzygnięciu przetargu, ale mamy przygotowane awaryjne rozwiązania - przekonuje. Skąd resort kupi lek, nie chce ujawnić.