Halemba: pytania o przyczynę katastrofy

W kopalni Halemba wciąż trwa akcja ratunkowa. Ratownicy przygotowują wyrobisko na przyjęcie członków specjalnej komisji, która bada przyczyny katastrofy i musi przeprowadzić wizję lokalną

Trwa śledztwo. Do wczoraj policjanci przesłuchali już 50 świadków, którzy mogą pomóc wyjaśnić, co się stało w feralnym wyrobisku. To przede wszystkim pracownicy firmy Mard, która zatrudniała 15 poległych górników. Przesłuchano też zatrudnionych w Halembie pracowników dozoru, działu wentylacji i techników odpowiedzialnych za sprzęt do pomiaru metanu. Policja zabrała też twarde dyski komputerów zapisujących te pomiary oraz dokumentację związaną z robotami.

Śledczy mają także wyciągnięty spod ziemi miernik Draegera. To przenośne urządzenie rejestrujące skład powietrza pod ziemią i wykrywające obecność gazów. Ratownicy znaleźli go na szyi jednego z zabitych górników. - Eksperci twierdzą, że to urządzenie wytrzymuje nawet temperaturę do 3000 tysięcy stopni Celsjusza. Wszystko wskazuje więc na to, że uda się nam ustalić, jakie warunki panowały pod ziemią tuż przed katastrofą - mówi osoba znająca kulisy sprawy.

Na razie nie wiadomo, kto zajmie się analizą materiałów zabranych przez prokuraturę z kopalni. Wszystko wskazuje jednak na to, że śledczy zlecą to specjalistom z branży górniczej spoza Śląska.

Na głębokości 1030 metrów wciąż trwa akcja ratunkowa i nadal jest bardzo niebezpiecznie. Ponad 20 ratowników pracuje w maskach tlenowych. Wybuch zniszczył wszystkie czujniki metanu, dlatego muszą zainstalować nowe. Muszą też przewietrzyć chodnik, tak by można było tam normalnie oddychać. To kluczowe zadanie.

Na dół muszą w najbliższym czasie zjechać bowiem członkowie specjalnej komisji, by przeprowadzić wizję lokalną. - Sytuacja nadal jest trudna, więc przygotowanie chodnika do wizji lokalnej może potrwać nawet kilka dni - mówi rzecznik Sienkiewicz.

Rodziny poległych górników zidentyfikowały na razie trzy z 23 ciał. Zrobiły to na podstawie oględzin w prosektorium lub zdjęć zrobionych tam przez policjantów. Kilka osób w ostatniej chwili nie zdecydowało się na wejście do prosektorium.

W tej sytuacji prokuratura zdecydowała o ustaleniu tożsamości wszystkich ofiar na podstawie badań DNA. Wyniki powinny być w przyszłym tygodniu. Dopiero wtedy odbędą się pierwsze pogrzeby.