NATO na białoruskie rakiety

Warszawa chce, żeby NATO zajęło się sprawą białoruskich rakiet S-300 zainstalowanych tuż przy granicy z Polską

Mińsk ogłosił o zainstalowaniu baterii nowoczesnych rakiet przeciwlotniczych S-300 niemal dokładnie w tym samym czasie, gdy do Polski przylatywały pierwsze samoloty F-16. Zasięg rakiet S-300 obejmuje jedną trzecią terytorium Polski, w tym Warszawę.

- W tej sprawie pozostajemy w bliskim kontakcie z naszymi NATO-wskimi sojusznikami. Będziemy ich dalej informować - mówi Jerzy M. Nowak, polski ambasador przy Sojuszu Północnoatlantyckim.

W nieoficjalnych rozmowach polscy dyplomaci w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli podkreślają, że "Polska nie zamierza ot tak zostawić tej sprawy", bo miejsce rozmieszczenia rakiet S-300 (tuż przy polskiej granicy, a nie np. w Witebsku) jest "nieprzypadkowe". - Wycofaliśmy spod granicy białoruskiej niektóre instalacje wojskowe - podkreślają rozmówcy "Gazety".

Jak podała w połowie listopada białoruska agencja prasowa Biełta, dwa dywizjony S-300 już pełnią dyżury bojowe w okolicach Brześcia. Dwa kolejne zostaną zainstalowane pod Grodnem.