CBŚ organizowało przestępcy intymne spotkania?

Czy w policyjnym samochodzie mogło dojść do intymnych zbliżeń? Zastanawiano się wczoraj podczas kolejnej rozprawy w procesie funkcjonariuszy CBŚ.

Są oskarżeni o składanie fałszywych zeznań w sprawie intymnych spotkań, jakie policjanci mieli organizować skruszonemu przestępcy i jego dziewczynie.

- Podczas jazdy takie zbliżenia są wykluczone - stwierdził sąd i zapytał o to, co się działo na postojach. - Też nic takiego nie widziałem - odparł funkcjonariusz CBŚ, bezpośredni współpracownik dwóch oskarżonych w sprawie Andrzeja Sz., który siedząc w 2002 roku w więzieniu, postanowił przystać na współpracę z policją. Dzięki temu udało się rozbić kilkudziesięcioosobowy gang.

Sz. twierdzi, że w zamian za jego zeznania policjanci zabierali go z więzienia i w komendzie, prywatnym mieszkaniu czy samochodzie organizowali intymne spotkania z jego dziewczyną Elizą Z. To wtedy miała się począć jego córka. Sprawa się wydała, bo Sz. liczył, że dostanie łagodny wyrok, a tak się nie stało. Zaczął więc pisać skargi na oficerów.

- O jakichś intymnych spotkaniach dowiedziałem się znacznie później z akt, które do mnie trafiły - mówił policjant. Nie widział nic niestosownego w tym, że policjanci z CBŚ, zabierając Andrzeja Sz. na wizję lokalną, do samochodu zabierali też jego dziewczynę. - Nie ma szczegółowych instrukcji w tej sprawie - podkreślał świadek.

Prokuratura uznała, że obaj policjanci nie popełnili przestępstwa, tylko dopuścili się przewinień służbowych. Oskarżyła jednak dwóch funkcjonariuszy o składanie fałszywych zeznań, bo w śledztwie wypierali się organizowania intymnych spotkań. Przed sądem utrzymują, że pozwalali na widzenia Andrzejowi Sz. z Elizą Z., ale nie organizowali spotkań. Tylko raz pozwolili, aby pod prysznicem w komendzie para była sam na sam.

- Andrzej Sz. opowiadał mi, że doszło do 20-25 zbliżeń z dziewczyną. Mówił też, że dochodziło do nich w mieszkaniu jednego z oficerów policji w czasie, gdy miał jechać na wizje - mówił inny świadek, który blisko miesiąc spędził w jednej celi z Andrzejem S.