Dostali unijne stypendia na fałszywe faktury

Olsztyńscy policjanci wpadli na trop kilkudziesięciu uczniów ?elektronika?, którzy dostali unijne stypendia na podstawie fałszywych faktur.

W ubiegłym roku szkolnym w powiecie olsztyńskim unijne stypendia dostało około 400 uczniów szkół ponadgimnazjalnych. Pieniądze, pochodzące z programu wyrównywania szans młodzieży z rodzin o mniejszym dochodzie, mogli wydać na dojazdy do szkoły, podręczniki czy ubranie sportowe. Stypendium nie było wyższe niż 120 zł na miesiąc.

Ale żeby je dostać, uczniowie musieli najpierw przedstawić faktury, które miały być dowodem, że kupili przybory szkolne lub ubrania.

Policjanci odkryli, że około 50 uczniów Zespołu Szkół Elektronicznych i Telekomunikacyjnych przyniosło do szkoły fałszywe rachunki. Funkcjonariusze twierdzą, że na ich podstawie w ubiegłym roku mogli wyłudzić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Na trop uczniów z "elektronika" trafiliśmy, wyjaśniając sprawę fałszywych faktur, na które olsztyńscy bezrobotni wyłudzili zasiłki socjalne z urzędu miasta - tłumaczy oficer operacyjny z wydziału przestępczości gospodarczej w Komendzie Miejskiej Policji w Olsztynie. - I bezrobotni, i uczniowie kupowali te faktury za kilka lub kilkanaście złotych na miejskich targowiskach. Podejrzewamy, że do podobnych fałszerstw dochodziło także w innych szkołach. Będziemy to jeszcze wyjaśniać.

Czy pracownicy szkoły mogli wcześniej sprawdzić faktury? - Nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy są prawdziwe - dyrektor szkoły.

Wicestarosta Jan Maścianica z olsztyńskiego starostwa, które w ubiegłym roku odpowiadało za przekazywanie stypendiów unijnych do szkół, przyznał, że system wypłat stypendiów obowiązujący rok temu sprzyjał oszustwom. - Nie chcę tłumaczyć tego przestępstwa, ale rzeczywiście prowokował niektórych ludzi do fałszerstw i był zły - mówi. - Stypendia powinny być wydawane na rękę. Tak jest od tego roku.

Uczniowie, którzy mieli wyłudzić stypendia, odpowiedzą za to przed sądem.