Antysemickie publikacje obrażają obywateli

Pierwszy taki pozew: dziewięć znanych osób życia publicznego uznało, że antysemickie publikacje naruszają ich dobra osobiste jako ludzi i obywateli RP.

Pozew jest wytoczony przeciw Leszkowi Bublowi specjalizującemu się w antysemickich publikacjach. Ale Paula Sawicka ze Stowarzyszenia "Otwarta Rzeczpospolita", które zainicjowało pozew, podkreśla, że ma on wymiar symboliczny, bo nie tylko jeden Bubel produkuje i rozpowszechnia takie wydawnictwa. - Państwo i jego instytucje od lat nie reagują na doniesienia o przestępstwach nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym czy poniżania Żydów w takich publikacjach - mówiła na wczorajszej konferencji prasowej. - Nasze stowarzyszenie składało dziesiątki doniesień i sprawy albo nie były podejmowane, albo były umarzane. Nie mogliśmy się skarżyć na te decyzje ani nawet otrzymać ich uzasadnienia, bo nie jesteśmy "pokrzywdzonymi". Według prokuratury "pokrzywdzonym" mogłaby być tylko osoba narodowości żydowskiej. Skoro więc prawo karne jest bezradne, postanowiliśmy spróbować pozwu cywilnego.

- Chcemy pokazać, że obywatele mogą sami, bez pomocy niechętnych temu organów państwa, walczyć o wyeliminowanie z przestrzeni publicznej języka nienawiści, który dyskryminuje jakąś grupę ludzi - dodał Adam Bodnar z Fundacji Helsińskiej, która wspiera w tej sprawie Otwartą Rzeczpospolitą. - To nie jest zupełny ewenement. Przed sądem toczył się proces w obronie dobrego imienia Jana Pawła II wytoczony "Trybunie" przez księdza Peszkowskiego. A w Niemczech obywatel wytoczył powództwo przeciw autorom antypolskich dowcipów. Jako Niemiec czuł się dotknięty, że rozpowszechnia się je w jego ojczyźnie - dodał Bodnar.

"Działalność Leszka Bubla jest atakiem na dobra osobiste każdego członka wspólnoty obywatelskiej, na jego godność, a także poczucie bezpieczeństwa, ponieważ nienawiść demoralizuje, obniża standardy etyczne i prowadzi do eskalacji agresji słownej i fizycznej w życiu publicznym" - czytamy w pozwie. Pozew podpisali: Władysław Bartoszewski (b. minister spraw zagranicznych), Jacek Bocheński (pisarz), Izabela Cywińska (reżyser), Maciej Geller (fizyk, Otwarta Rzeczpospolita), Ireneusz Krzemiński (socjolog), Kazimierz Kutz (reżyser, senator), Agata Patalas (publicystka, Centrum Edukacyjne Kultury Żydowskiej), Janina Ochojska (szefowa PAH) i Adam Szostkiewicz (publicysta).

Pozew poparło ponad 700 osób. W tym Paweł Śpiewak, socjolog, poseł PO. - To mój sprzeciw wobec klimatu tolerancji instytucji państwa dla antysemityzmu, rasizmu, ksenofobii - powiedział na wczorajszej konferencji.

Ireneusz Krzemiński: - Nigdy nie czytałem tekstów o takim ładunku perswazyjnej agresji jak publikacje Bubla. To jest podżeganie do nienawiści. Następni do nienawidzenia są geje, lesbijki i feministki.

Maciej Geller: - Moje dobro jako człowieka, które te publikacje naruszają, to poczucie bezpieczeństwa. Jeśli w życiu społecznym jest nienawiść, to spada poczucie bezpieczeństwa. Terroryzm zaczyna się od słów nienawiści skierowanych przez jednego człowieka do drugiego. A jako Polaka moim naruszonym dobrem jest honor. Nie chcę, żeby na świecie wytykano, że pod polskimi kościołami, na polskich ulicach, podczas świąt patriotycznych ze straganów sprzedaje się książki promujące nienawiść.

- Będziemy przekonywać sąd, że antysemickie publikacje mogą naruszyć dobra osobiste nie tylko Żydów, ale każdego obywatela i każdego człowieka. Gdybyśmy przegrali - będzie to oznaczało, że sąd nie podziela tego przekonania. To byłby sygnał, że z naszym prawem jest coś nie tak - powiedział adwokat Maciej Lach, który będzie reprezentował autorów pozwu przed sądem.