PiS-owska czystka w spółkach skarbu państwa

Prawie dwa tysiące członków rad nadzorczych spółek z udziałem skarbu państwa może spodziewać się weryfikacji - wynika z założeń przygotowywanej przez Ministerstwo Skarbu strategii nadzoru właścicielskiego, do których dotarła ?Gazeta?

Resort skarbu pracuje nad dokumentem od kilku miesięcy. Specjalnym zespołem, który go przygotowuje, kieruje najmłodszy w rządzie 25-letni wiceminister Michał Krupiński. Choć prace są już na ukończeniu, ani on, ani szef resortu Wojciech Jasiński nie chcą rozmawiać o dokumencie. - To jest gruba książka. Są w niej szczegółowo opisane zasady wyłaniania rad nadzorczych spółek skarbu państwa i ich obowiązki wobec resortu oraz strategia ministerstwa. Sprowadza się ona do sprzedaży "resztówek" udziałów w spółkach i ograniczenia udziałów skarbu państwa do spółek strategicznych - ujawnia Przemysław Gosiewski, szef komitetu stałego Rady Ministrów. - Dzisiejsza sytuacja, gdy skarb państwa ma śladowe udziały w setkach spółek, generuje tylko dodatkowe koszty związane z ich obsługą. Trzeba je sprzedać.

Nową strategię premier i minister skarbu chcą ogłosić na specjalnej konferencji prasowej jeszcze w listopadzie. Jarosław Kaczyński już kilka razy zgłaszał uwagi do dokumentu.

Z założeń strategii, do których dotarła "Gazeta", wynika, że resort skarbu planuje wielką weryfikację obecnych członków rad nadzorczych spółek, w których ma udziały (to około 2 tys. osób) i kandydatów do rad. Oceną ich kwalifikacji zajmie się komisja powołana przez ministra skarbu. Proces weryfikacji ma być podobny jak w przypadku wojewodów. Kandydatów oceniała zewnętrzna komisja powołana przez wicepremiera Ludwika Dorna. W jej skład wchodzili eksperci, m.in. dyrektor Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, specjalista ds. samorządu, szefowa Transparency International i przedstawiciel Urzędu Służby Cywilnej.

Członkowie rad nadzorczych, którzy nie przejdą weryfikacji, będą odwoływani ze spółek: - Chcemy uniknąć sytuacji, w której ludzie powoływani do rad nadzorczych mają średnią orientację w funkcjonowaniu spółek, bo zdawali egzaminy wiele lat wcześniej - mówi minister Gosiewski.

Według polityków PiS członkowie rad nadzorczych powinni rekrutować się głównie ze środowisk akademickich. Kilka miesięcy temu "Gazeta" ujawniła, że Jarosław Kaczyński, zanim jeszcze został premierem, przekazał ministrowi skarbu listę naukowców, ekonomistów i prawników, którzy mogliby zasiąść w radach nadzorczych spółek skarbu państwa. Gdy media zarzuciły Kaczyńskiemu, że próbuje sterować obsadą spółek "z tylnego siedzenia", lista nagle zaginęła i do tej pory nie wiadomo, czy wymienione na niej osoby trafiły do spółek.

Wiesław Kaczmarek, były minister skarbu w rządzie Leszka Millera, niechętnie odnosi się do pomysłu, by naukowcy zasiadali w radach nadzorczych spółek: - Jeśli chodzi o gospodarkę, teoria nie zawsze idzie w parze z praktyką - mówi i krytykuje weryfikację członków rad nadzorczych przez specjalną komisję: - Jak się nie chce ponosić odpowiedzialności za decyzje, to się powołuje komisje. Ten rząd powinien tworzyć strategie rozwoju poszczególnych branż gospodarki, a nie strategię nadzoru właścicielskiego - ocenia b. minister.

Strategia ministra skarbu zakłada wprowadzenie tzw. stałego nadzoru nad radami nadzorczymi spółek strategicznych z punktu widzenia interesów państwa, np. w branży paliwowej czy energetycznej. Na czym miałby polegać ten supernadzór? Według naszych rozmówców PiS rozważa stworzenie w Ministerstwie Skarbu specjalnego zespołu do nadzorowania wybranych rad.

W dokumencie znajduje się również rozdział poświęcony zasadom wynagradzania zarządów spółek skarbu państwa. Ich pensje miałyby zależeć od realizacji postawionych zadań. Takie rozwiązanie proponował już były premier Kazimierz Marcinkiewicz, który przygotował projekt dokumentu pt. "Polityka kadrowa w spółkach skarbu państwa". Jednak nie został on wprowadzony w życie.

Uzależnienie pensji menedżerów od wykonanych zadań popiera Emil Wąsacz, b. minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka. - Należy znieść ustawę kominową ograniczającą pensje menedżerów spółkach skarbu państwa i wprowadzić wynagradzanie zarządów w zależności od zrealizowanych zadań - mówi Wąsacz. - Kierowanie się tylko wynikami finansowymi spółki byłoby bez sensu, bo czasem większym osiągnięciem niż dobre wyniki finansowe jest np. zrestrukturyzowanie firmy w ciągu roku i utrzymanie miejsc zatrudnienia tak, żeby nie padła.

Według naszych rozmówców nowa strategia nadzoru właścicielskiego zostanie wprowadzona w połowie przyszłego roku.