Plaga olbrzymich ślimaków zagraża Barbados

Plaga ślimaków zalewa Barbados niszcząc plony. Setki tysięcy mięczaków wypełzają z ziemi nocą zmuszając władze do szybkiej interwencji.

Ślimaki z Barbadosu to afrykańska odmiana tego mięczaka wyróżniająca się wielkością - największe osiągają wielkość dłoni.

Ogromnym zagrożeniem dla wyspy jest niepohamowany apetyt mięczaków, które mogą spożywać ponad 500 rodzajów roślin, m.in. uprawiane na wyspie banany i trzcinę cukrową. - Poruszają się w grupach. Widzieliśmy jak jedne przemieszczały się siedząc na drugich - mówi David Walrond, szef lokalnej grupy wolontariuszy walczących z plagą. - Zabicie ślimaka nie jest trudne, jednak na tak małej wyspie ich działanie nie może pozostać niezauważone - podkreśla Walrond.

Wolontariusze walczą z mięczakami za pomocą pestycydów, które należy rozpylić na terenach, gdzie ślimaki rozmnażają się. Akcja zaplanowana jest na kilka następnych tygodni.

Takie inicjatywy stają się niezbędne, gdyż władze nie spieszą się z wysłaniem specjalnych oddziałów do walki z plagą. Mieszkańcy Barbadosu wzięli więc sprawy w swoje ręce. 66 - letni Allaby Small rozpala nocą ogniska wokół domu, aby ślimaki nie dostały się do środka przez dach.

Łakome ślimaki nie pochodzą z Barbadosu. Prawdopodobnie zostały sprowadzone na wyspę przez statek handlowy.