ONZ potępia amerykańskie embargo przeciw Kubie, ale nie dyktaturę na wyspie

Zgromadzenie Ogólne ONZ potępiło w środę wieczorem amerykańskie embargo handlowe przeciw komunistycznej Kubie. Nie zdobyło się za to na wezwanie dyktatury do uwolnienia więźniów politycznych

Międzynarodowemu rytuałowi znowu stało się zadość. W środę wieczorem - piętnasty rok z kolei - Zgromadzenie Ogólne ONZ potępiło amerykańskie embargo. Zosatło ono nałożone na Kubę w 1961 r. po masowych wywłaszczeniach majątków prywatnych, w tym amerykańskich, które przypieczętowały ostateczny zwrot dyktatury Fidela Castro ku komunizmowi. Aż 183 kraje głosowały za potępieniem, zgłoszonym przez samą Kubę. Tylko cztery, w tym USA i Izrael - przeciw, jeden kraj się wstrzymał.

Chwilę wcześniej ONZ nie uznała za słuszne dopisać do rezolucji wezwania reżimu kubańskiego do wypuszczenia na wolność więźniów politycznych i współpracy w dziedzinie praw człowieka oraz stosowania się do wymogów międzynarodowych paktów praw człowieka, których Kuba jest sygnatariuszem. Taki wniosek, zgłoszony przez Australię, został odrzucony 126 głosami przeciw, 51 za jego przyjęciem (tak głosowała Unia Europejska) oraz pięcioma wstrzymującymi się.

Kiedy wyniki zostały ogłoszone, w sali ONZ wybuchły rzęsiste oklaski. Kubański minister spraw zagranicznych Felipe Perez Roque piał z trybuny z zachwytu, że Kuba odniosła "podwójny triumf" nad imperializmem USA oraz jego "kieszonkową wersją", czyli Australią, którą dodatkowo poczęstował zwyczajowym epitetem "lokaja" imperializmu amerykańskiego.

Minister piętnował embargo jako "najbardziej długotrwałą i okrutną wojnę gospodarczą w dziejach" oraz akt "ludobójstwa i pogwałcenia prawa międzynarodowego". Poraził też słuchaczy bombastycznymi danymi, jak to, że przez 45 lat Kuba straciła wskutek embarga rzekomo 86 mld dol., a siedmiu z dziesięciu jej mieszkańców urodziło się w czasie jego obowiązywania.