Klęska Republikanów, dymisja Rumsfelda

Demokraci przejęli większość w Izbie Reprezentantów i prawdopodobnie także w Senacie. Pierwszą ofiarą klęski Republikanów stał się najbardziej krytykowany członek administracji Busha Donald Rumsfeld.

Obwiniany o fatalne prowadzenie wojny w Iraku sekretarz obrony został odwołany w środę rano. Jego następcą prezydent mianował Roberta Gatesa, szefa CIA w latach 1991-93, gdy prezydentem był Bush senior.

- Przyda się świeże spojrzenie na wojnę w Iraku. Nasi wrogowie niech się jednak nie cieszą. Ameryka nie przestanie wspierać irackiej demokracji, nie zostawimy naszych przyjaciół w potrzebie - mówił George Bush. Ujawnił też, że dymisję ustalił z Rumsfeldem już w ubiegłym tygodniu. Nie chciał jednak ogłaszać zmian w przedwyborczej gorączce.

Od wielu miesięcy zarówno Demokraci, jak i wielu Republikanów domagało się dymisji szefa Pentagonu. Widzieli w nim człowieka odpowiedzialnego m.in. za złe przygotowanie wojny w Iraku i torturowanie więźniów w Abu Ghraib i Guantanamo, a także zrażenie do Ameryki jej sojuszników w Europie. Jego odejście to silny sygnał, że Biały Dom jest gotów do zmian również w swojej polityce wobec Iraku.

Właśnie wojnę w Iraku jako najważniejszy temat wyborów wskazało 36 proc. głosujących. Aż 56 proc. wyborców opowiedziało się też za wycofaniem lub rozpoczęciem wycofywania wojsk z Iraku.

Według wciąż niepełnych wyników w Izbie Reprezentantów Partia Demokratyczna będzie miała 232 mandaty, Republikanie tylko 203. Demokraci odzyskują więc większość utraconą w 1994 r.

W Senacie Demokraci uzyskali pięć dodatkowych mandatów w Pensylwanii, Ohio, Missouri, Rhode Island i Montanie. Nierozstrzygnięta w środę była walka o mandat w Wirginii, ale wiele wskazuje, że przypadnie on Demokratom.

- Ameryka przemówiła! Kraj chce zmian! Wyborcy jasno pokazali, co sądzą o polityce prezydenta, zwłaszcza w Iraku - triumfowała nowa przewodnicząca Izby Reprezentantów demokratka Nancy Pelosi.

- Kongres się zmienia, problemy pozostają - stwierdził gorzko prezydent Bush.

Dwa pozostałe lata prezydentury Busha zapowiadają się jako nieustanne starcie Białego Domu i zdominowanego przez Demokratów Kongresu, gdy obie partie - Republikanie i Demokraci - będą się przygotowywały do wyborów prezydenckich w 2008 r.