Chcemy głosować na obecnych prezydentów

Najłatwiej zostać prezydentem miasta, jak się już nim jest - wynika z sondaży PBS i Pentora dla ?Gazety? w największych miastach. W wyborach do rad miejskich wyraźnym faworytem jest PO

To ostatnie badania preferencji w największych miastach przed wyborami samorządowymi. Wczoraj ich wyniki zamieściły lokalne dodatki "Gazety". Dziś pora na podsumowanie.

W większości miast faworytami są urzędujący prezydenci. Niektórym wystarczy zapewne pierwsza tura. We Wrocławiu Rafała Dutkiewicza (niezależny, wspierany przez PO, PiS i Samoobronę) popiera aż 79 proc. wyborców. Tadeusz Ferenc (związany z lewicą) w Rzeszowie może liczyć na 76 proc. Szansę na ponad połowę głosów mają prezydenci m.in. Torunia (niezależny Michał Zaleski), Bielska-Białej (bezpartyjny Jacek Krywult) czy Gdańska (Paweł Adamowicz, PO).

W sondażach prowadzą też obecni prezydenci Katowic, Krakowa, Częstochowy, Poznania, Bydgoszczy, Olsztyna, Sosnowca. Nierzadko ich popularność jest w kontrze do sympatii politycznych w mieście czy regionie. W Krakowie prowadzi lewicowy Jacek Majchrowski, mimo że w sondażu do rady miejskiej przewagę ma PO. W licznych miastach wyborcy bez problemu łączą sympatię do urzędującego prezydenta z poparciem dla zwalczających go komitetów startujących do rad miejskich.

Czym tłumaczyć świetne sondaże prezydentów?

- Tym, że zwykle nie mają wyrazistych i znanych konkurentów. To ogromna przewaga - odpowiada Radosław Markowski, politolog z PAN i SWPS. - Z badań robionych dwa tygodnie po głosowaniu wynika, że wielu ludzi nie pamięta, kogo poparło. Z analogiczną sytuacją mamy do czynienia w Stanach Zjednoczonych, tam w jednomandatowych okręgach w 90 proc. wygrywają dotychczasowi kongresmani. I zachowują mandat przez dziesiątki lat.

Część partii zresztą przyznaje, że nie widząc szans na zwycięstwo, wystawiło drugi czy trzeci garnitur działaczy. Z brakami kadrowymi z trudem radzi sobie PiS, którego liderzy są w rządzie lub Sejmie.

Innym atutem prezydentów jest to, że do samorządów płyną pieniądze z Unii Europejskiej. Np. Ferenc ściągnął do Rzeszowa 150 mln euro.

Nie wszyscy prezydenci umieli z tych sprzyjających warunków skorzystać. Wielkim przegranym jest Marian Jurczyk (Szczecin), który nie liczy się w kampanii. W jego mieście walka jest zresztą wyjątkowo zacięta, a sondaże - zmienne. Do miasta przyjechali krajowi liderzy - Jarosław Kaczyński promował Teresę Lubińską (PiS), Jan Rokita i Donald Tusk - Piotra Krzystka (PO), a Bronisław Geremek - Jacka Piechotę (Lewica i Demokraci). I notowania skoczyły całej trójce, ale najbardziej Piechocie - z 16 do 28 proc.

O przedłużenie prezydentury musi ostro walczyć Jerzy Kropiwnicki (Łódź, popierany przez PiS), któremu po piętach depcze kandydat PO Krzysztof Kwiatkowski, a także Ryszard Grobelny (Poznań), do którego zbliżają się kandydaci PO i PiS.

Im bliżej wyborów, tym bardziej rozkręcają się partie; jest kampania telewizyjna, billboardy i pieniądze większe, niż mogą wydać małe komitety. Dlatego w większości miast lokalne komitety tracą, nawet te firmowane nazwiskami popularnych prezydentów. Np. w Katowicach Piotr Uszok ma w sondażu 49 proc., a jego komitet - 17 proc. (od września spadek o 7 punktów). W Olsztynie komitet prezydenta Czesława Jerzego Małkowskiego (42 proc.) stracił ponad połowę poparcia - z 12 do 5 proc.

- Wyborcy zazwyczaj lepiej znają PO, PiS czy lewicę niż lokalne komitety. Ja się zresztą nie martwię upartyjnieniem samorządów. Katastrofą byłaby sytuacja, gdyby trafili do nich ludzie luźni, bo w większości przypadków znaleźliby się tam nie dzięki swoim zaletom, lecz kiełbasie wyborczej. Partie w pewnym stopniu filtrują kandydatów. Bez partii nie ma demokracji - komentuje Markowski.

Według sondaży w przytłaczającej większości dużych miast wybory do rad miejskich wygra PO. Gdzieniegdzie może liczyć nawet na samodzielną większość - np. w Gdańsku ma szansę na 55 proc. Na drugim miejscu zwykle jest PiS, a na trzecią siłę wyrosła zjednoczona lewica.

Skąd stosunkowo słaby wynik PiS w sondażach w wielkich miastach? Markowski: - Elektorat PiS bardzo się zmienił przez ostatnie miesiące. Z tradycyjnego, konserwatywnego, zbliżył się profilem się do elektoratu Samoobrony i LPR. To raczej wyborcy słabiej wykształceni, niewielkomiejscy.

PiS ma szansę na kilku prezydentów i wpływy w radach miejskich, ale zanosi się na całkowitą klęskę jego koalicjantów. Z naszych sondaży wynika, że Samoobrona i LPR w największych miastach praktycznie nie istnieją.

A jak się sprawdzą wprowadzone przez koalicję rządową bloki list? To fantastyczne narzędzie dla dużych partii. Zajrzyjmy do Olsztyna. PO może tam samodzielnie liczyć na 33 proc. Ale startuje w bloku z trzema mniejszymi komitetami: PSL, Krajową Partią Emerytów i Rencistów oraz lokalnym Olsztyn Nasz Dom. Sondaże dają każdemu z nich mniej niż 5 proc., czyli poniżej progu wyborczego. Łącznie uzyskają jednak 7 proc. głosów, które przypadną Platformie i przy korzystnym dla dużych partii systemie dzielenia mandatów zapewnią jej większość w radzie miasta.

A oto wyniki sondażu PBS dla "Gazety" w pozostałych miastach

Białystok

Tadeusz Truskolaski (PO) - 36 proc.

Marek Kozłowski (PiS) - 31 proc.

Bydgoszcz

Konstanty Dombrowicz (własny komitet) - 24 proc.

Roman Jasiakiewicz (własny komitet) - 17 proc.

Teresa Piotrowska (PO) - 16 proc.

Częstochowa

Tadeusz Wrona (wspólnota samorządowa) - 32 proc.

Halina Rozpondek (PO) - 22 proc.

Gdańsk

Paweł Adamowicz (PO) - 56 proc.

Andrzej Jaworski (PiS) - 17 proc.

Gorzów

Tadeusz Jędrzejczak (niezależny) - 48,5 proc.

Jacek D. Bachalski (PO) - 26,3 proc.

Ireneusz Madej (PiS) - 16,4 proc.

Katowice

Piotr Uszok (Forum Samorządowe, własny komitet) - 49 proc.

Tomasz Szpyrka (PO) - 13 proc.

Michał Luty (PiS) - 7 proc.

Kielce

Wojciech Lubawski (własny komitet) - 68 proc.

Joanna Grzela (Centrolewica) - 10 proc.

Lublin

Andrzej Pruszkowski (PiS) - 23,3 proc.

Izabella Sierakowska (Centrolewica) - 19,2 proc.

Adam Wasilewski (PO) - 18,3 proc.

Olsztyn

Czesław Małkowski (własny komitet) - 42 proc.

Zbigniew Dąbkowski (PO) - 16 proc.

Jerzy Szmit (PiS) - 12 proc.

Opole

Ryszard Zembaczyński (PO) - 44 proc.

Dariusz Smagała (własny komitet) - 6 proc.

Andrzej Namysło (Centrolewica) - 6 proc.

Grzegorz Sawicki (PiS) - 5 proc.

Płock

Mirosław Milewski (PiS) - 31 proc.

Adam Struzik (PSL) - 15 proc.

Andrzej Nowakowski (PO) - 13 proc.

Radom

Zdzisław Marcinkowski (własny komitet) - 18 proc.

Andrzej Kosztowniak (PiS) - 14 proc.

Wojciech Gęsiak (PO) - 11 proc.

Rzeszów

Tadeusz Ferenc (niezależny) - 76 proc.

Marian Hady (PiS) - 8 proc.

Toruń

Michał Zaleski (własny komitet) - 58 proc.

Marian Filar (własny komitet) - 14 proc.

Zielona Góra

Bożenna Bukiewicz (PO) - 49,9 proc.

Janusz Kubicki (Centrolewica) - 20,8 proc.

Kazimierz Łatwiński (PiS) - 14,8 proc.