Ręce precz od Giertycha

Ministra Radosława Sikorskiego trudno posądzić o to, że jest antyamerykański. Ale trudno się z nim nie zgodzić, że amerykański dyplomata w oficjalnej rozmowie z przedstawicielem polskiego rządu - jeśli przebieg tego spotkania został odtworzony rzetelnie w notatce opisanej dziś na pierwszej stronie ?Gazety? - zachował się bezczelnie.

Nie przepadam za wicepremierem Giertychem, różnię się również od niego i Ligi Polskich Rodzin w ocenie udziału naszych wojsk w operacjach w Iraku i Afganistanie. Uważam, że Giertych wykorzystuje tę sprawę do politycznych rozgrywek. Źle się dzieje, że rząd RP w tak ważnej dla państwa sprawie nie przemawia jednym głosem.

Ale dyplomata obcego państwa, choćby nie wiem jak z nami zaprzyjaźnionego, nie może wyznaczać granic debaty publicznej w Polsce. Sugestie wiceambasadora USA, że za wzywanie do debaty o misji w Iraku i Afganistanie wicepremier powinien zostać zwolniony, to wielki skandal i zachowanie daleko wykraczające poza praktykę dyplomatyczną.

Gorąco popieram pomysł debaty o naszym zaangażowaniu w zagraniczne misje wojskowe. Chętnie zetrę się w niej z wicepremierem Giertychem.

Ale ani Amerykanom, ani żadnemu innego państwu nic do tego, jak tę debatę prowadzimy.