Rosyjscy antyfaszyści biją skinów

Milicja nie dopuściła do masowych demonstracji nacjonalistów planowanych na przypadający w sobotę Dzień Jedności Narodowej

Dzień Jedności rosyjskie władze ustanowiły w rocznicę przegnania polskich wojsk z Kremla w 1612 r. Rosjanie szukali daty bliskiej 7 listopada, czyli rocznicy rewolucji październikowej, która pozostała dniem wolnym od pracy także po rozpadzie ZSRR.

O polskim kontekście święta, które obchodzono w sobotę już po raz drugi, wie zaledwie co 30. ankietowany Rosjanin. Dzień Jedności Narodowej staje się natomiast świętem brunatnej Rosji - nacjonalistów, neofaszystów i skinów, dla których głównym wrogiem są imigranci z Kaukazu, Azji Środkowej oraz Chin, a hasłem - odrodzenie imperialnej Rosji.

"Sława Rosji!", "Na Kaukazie mordują nasze dzieci. Dlaczego ludzi z Kaukazu tolerujemy w Moskwie?", "Niech żyje słowiańska siła!" - tak krzyczeli demonstranci w Moskwie.

Dzięki mobilizacji sił porządkowych w Moskwie i w Petersburgu nie doszło jednak do zapowiadanych wielotysięcznych rosyjskich marszów, które miały pokazać obcym, że ich miejsce jest poza Rosją. Na Polu Dziewiczym w stolicy demonstrowały niespełna dwa tysiące ludzi - w dużej części niemłodych już prawosławnych ekstremistów, wielkorusów i zdeklarowanych antysemitów. - Żydzi, Czeczeni, Ameryka i homoseksualiści! - wykładała katalog swych wrogów 64-letnia Jewgienia.

Ale Dzień Jedności stał się też medialną inauguracją dla rosyjskich antyfaszystów, którzy postanowili przemocą zwalczać radykalny nacjonalizm.W Petersburgu bojówka AntiFy ścigała w sobotę grupę skinów po centrum miasta, a relacjonowany na żywo przez stacje radiowe pościg zakończył się dopiero po obrzuceniu lewicowych bojówkarzy milicyjnymi pociskami z gazem łzawiącym

- Władze nie dają sobie rady z faszyzmem. Dlatego musimy go wybić z rosyjskich głów własnymi pięściami - tłumaczy nam 24-letni działacz AntiFy o pseudonimie Ukrop. Przełomem dla lewicowego antyfaszyzmu w Rosji było morderstwo 23-letniego antyfaszysty Timura Karaczawa, który przed rokiem wykrwawił się po kilku pchnięciach nożem na jednym z najruchliwszych placów w centrum Petersburga.

Karaczaw bronił petersburskich cudzoziemców i Romów, których władze chciały wysiedlić poza miasto. Śmierć spotkała go po drodze do ośrodka, w którym rozdawał imigrantom darmowe posiłki. - O ataku na Timura dowiedziałem się niemal natychmiast z SMS-a podpisanego "Słowiańska Siła" - opowiadał nam przed kilku miesiącami Ukrop.

Od tego czasu ludzie AntiFy zaczęli rozmawiać z dziennikarzami tylko za pomocą e-maili. "Ukrywamy się. Milicja ściga nas bardziej niż brunatnych. Blokuje nasze strony internetowe" - pisze Ukrop.

Najsilniejsi z antyfaszystów ruszyli do siłowni i zaczęli się uczyć, jak bić. Ich chrztem bojowym było kilka petersburskich demonstracji nacjonalistów po niedawnych antyczeczeńskich zamieszkach w Kondpodze. AntiFa rozpędziła nie tylko agresywnych skinów, ale też pokojową pikietę Ruchu Przeciw Nielegalnej Imigracji, który wysuwa postulat wysiedlania obcych. Trzy dni temu bojówka AntiFy ciężko pobiła kilkunastu skinów na moskiewskich Czystych Prudach.

Antyfaszystów, którzy wojują za pomocą pięści, drewnianych drągów, a nawet kamieni, trudno odróżnić od ich wrogów. Po obu stronach młodzi ludzie w bejsbolówkach, z twarzami zasłoniętymi chustami oraz w wysokich skórzanych butach. Część z nich wywodzi się z wzorowanego na Zachodzie ruchu czerwonymi skinów. - Antyfaszyści? To była bandycka bijatyka - odpowiadali milicjanci, którzy przerwali bójkę na Czystych Prudach.

- Ilu was jest? - pytam Ukropa. - W Moskwie około 300, ponad 150 gotowych do walki. W Petersburgu drugie tyle. Przeciętna demonstracja w stolicy Rosji liczy niespełna pół tysiąca ludzi. Jesteśmy więc stosunkowo dużą siłą - mówią sami o sobie.

Niewiele niższe szacunki podaje Sowa, czyli pozarządowy ośrodek walki z nacjonalizmem. - Bardzo mało o nich wiemy. Często wywodzą się z tych samych środowisk co neofaszyści. Zaczynali w grupach agresywnych kibiców tych samych klubów piłkarskich. Ale potem odrzucili brunatną ideologię - pisze Aleksander Wierchowski z Sowy.

W całej Rosji działa ok. 50 tys. skinów, agresywnych nacjonalistów oraz neofaszystów, którzy każdego roku zabijają kilkudziesięciu cudzoziemców. Pytam członków moskiewskiej AntiFy, dlaczego wybierają przemoc zamiast zaangażowania się w politykę. - A jaki mamy sposób? Przecież nie założymy w Rosji legalnej i silnej opozycji. Coś takiego u nas nie istnieje - odpowiada kolega Ukropa.

Rosyjski Marsz rosyjscy nacjonaliści urządzili także w Kijowie. Na Placu Sofijskim doszło tam do starcia z członkami lwowskiego oddziału ukraińskiej nacjonalistycznej organizacji UNSO, która przyjechała do Kijowa "złożyć hołd Ukraińcom, którzy wraz a Polakami brali udział w wyprawie na Moskwę w początkach XVII wieku". Kilka osób zostało rannych, milicja rozdzieliła walczących.