Trybunał dla koalicji?

Znowu kandydatury na trzy miejsca w Trybunale Konstytucyjnym zgłoszono w ostatniej chwili. Na wszystkie apetyt ma koalicja

20 grudnia zwalniają się trzy kolejne miejsca w Trybunale. Na wszystkie apetyt ma koalicja. Kilka dni temu obsadziła swoimi kandydatami trzy miejsca zwalniające się jutro. Teraz znowu zgłosiła trzy kandydatury. PiS - prof. Zbigniewa Cieślaka, prorektora Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (wycofała go w poprzednim głosowaniu, żeby zrobić miejsce dla kandydata LPR i Samoobrony marszałka Marka Kotlinowskiego), i prof. Bogdana Szlachtę, specjalistę od historii prawa z UJ. Kandydatem Samoobrony, którego poprze też LPR, jest Jerzy Marcin Majewski. W sekretariacie Klubu Parlamentarnego Samoobrony nic nam na jego temat nie potrafiono powiedzieć. Szef Klubu Krzysztof Filipek nie znał nawet jego nazwiska. Udało się nam jednak ustalić, że chodzi o adwokata z Poznania.

PO zgłosiło tych samych kandydatów, którzy już raz przegrali z kandydatami koalicji. To konstytucjonalista, specjalista od prawa europejskiego z UJ prof. Stanisław Biernat i prof. Andrzej Rzepliński z UW, działacz na rzecz praw człowieka, członek Komitetu Helsińskiego w Polsce. Nie zgodziła się ponownie kandydować trzecia kandydatka PO prof. Irena Lipowicz.

SLD nie zgłosiło żadnej kandydatury. - Rozmawialiśmy z bardzo dobrymi kandydatami ze środowiska akademickiego, ale widać, że koalicja bierze wszystko, więc nie ma sensu zgłaszać kandydatur, które przepadną - mówi poseł Ryszard Kalisz (SLD). Podobnie postąpił PSL, które planowało wystawić byłego marszałka Sejmu Józefa Zycha.

Zapytaliśmy sekretarza Klubu Parlamentarnego PiS Zbigniewa Giżyńskiego, czy PiS nie byłby skłonny ustąpić chociaż jedno miejsce kandydatowi Platformy. - A dlaczego mielibyśmy to zrobić? - zdziwił się Giżyński.

Niecały tydzień temu Sejm wybrał do Trybunału dwoje kandydatów PiS: dr hab. Marię Gintoft-Jankowicz, dyrektorkę Krajowej Szkoły Administracji Publicznej, i Wojciecha Hermelińskiego, wiceszefa Naczelnej Rady Adwokackiej, oraz kandydata LPR popieranego przez Samoobronę Marka Kotlinowskiego. W sobotę prezydent wręczy im nominację. Wtedy też wręczy nominacje nowemu prezesowi i wiceprezesowi Trybunału Konstytucyjnego. Kandydatury czekają od czerwca.

Kandydat PiS: prof. Bogdan Szlachta

Specjalizuje się w historii myśli politycznej wieków średnich i renesansu oraz filozofii polityki. Jest pracownikiem naukowym zakładu historii myśli politycznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1998 r. dostał nagrodę Ośrodka Myśli Politycznej w Krakowie za książkę "Konserwatyzm. Z dziejów tradycji myślenia o polityce". Napisał w niej m.in., że współczesny konserwatysta ma krytyczne spojrzenie na demokratyczną rzeczywistość, "stara się akcentować przede wszystkim elementy decydujące o tożsamości wspólnot - nie tylko tak wielkich jak naród, ale także mniejszych, na przykład rodzina".

Konserwatyzmu dotyczy wiele jego prac. Napisał tez monografię polskich ultramontanów - przedstawicieli ultrakonserwatywnej doktryny katolickiej eksponującej dogmat nieomylności papieża i opowiadającej się za silną władzą papieską ("Ład - Kościół - Naród. Filozofia i myśl polityczna polskich ultramontanów w latach 1834-1883"). W czerwcu 2006 r. otrzymał z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego tytuł profesora.

Medialnie stał się znany, gdy w 2004 r. patronował konferencji "Rewolucja homoseksualna", jaką na UJ zorganizowała Młodzież Wszechpolska. Konferencja była reakcją na zorganizowany wcześniej przez środowisko feministek i mniejszości seksualnych Festiwal Tolerancji, zakończony Marszem Tolerancji, którego uczestników wszechpolacy zaatakowali kijami i kamieniami.

Konferencja miała mieć charakter naukowy i przedstawiać zagrożenia, jakie niesie homoseksualizm. Jako prelegenci wystąpili: ks. prof. Tadeusz Ślipko, Wojciech Wierzejski, ówczesny działacz Młodzieży Wszechpolskiej, i Sławomir Olejniczak, prezes Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. ks. Piotra Skargi, które wydaje antyhomoseksualne ulotki i broszury. Jak donosił wówczas "Nasz Dziennik" w relacji z konferencji, ks. Ślipko mówił m.in.: "W ruchu homoseksualnym wolność oparta jest na zasadzie popędu, który nie posiada w sobie zasady porządkującej go, i choćby tylko z tego punktu widzenia etyka chrześcijańska musi odrzucić ideologię homoseksualną". Wierzejski krytykował Unię Europejską za zakaz wszelkiej dyskryminacji, także ze względu na orientację seksualną. Zaś Olejniczak przedstawił międzynarodowy homoseksualno-liberalno-lewicowy spisek: "Porzucono system oparty na dyktaturze przemocy na rzecz wolności słowa, demokracji i wolnego rynku ( ). Na tym właśnie polega zawoalowana i zachowująca pozory atrakcyjności, rewolucja kulturalna ( ). Oprócz ukrytych centrów kierowania potrzebni są widzialni aktywiści. Są nimi homoseksualiści zrzeszeni w różnych organizacjach mających na celu promowanie tej dewiacji. Organizacje te nie są jakimiś rozproszonymi strukturami, ale stanowią dobrze zorganizowaną międzynarodową grupę nacisku zarówno w mediach, świecie artystycznym, jak i w polityce" (cytaty za "Naszym Dziennikiem").

Kandydat Samoobrony i LPR: mec. Jerzy Marcin Majewski

Poznański adwokat. Specjalizuje się w prawie gospodarczym i obsłudze przedsiębiorstw. Prowadził zajęcia ze studentami Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Jest inicjatorem powstania jednego z pierwszych sądów arbitrażowych w Polsce - przy Wielkopolskiej Izbie Przemysłowo Handlowej. I prezesem tego sądu.

Jako kandydata na sędziego Trybunału Konstytucyjnego "wymyślił" go poseł Samoobrony Waldemar Nowakowski, także działacz WIPH. Zebrał pod jego kandydaturą podpisy obecnych członków Samoobrony i tych, którzy z Samoobrony odeszli.

Mec. Majewski ma wśród poznańskich adwokatów opinię człowieka kompetentnego. Byli zdumieni, kiedy dowiedzieli się od nas, że do TK zgłosiła go Samoobrona. - Prędzej sądziłbym, że to kandydat Platformy - powiedział nam jeden z nich - To człowiek o umiarkowanych poglądach.

Sam Majewski pytany, dlaczego zgodził się być kandydatem Samoobrony, odpowiada: - A dlaczego nie? Rozmawiając o mojej kandydaturze, nie żądano ode mnie lojalności. Nikt nie może liczyć, że jakikolwiek sędzia Trybunału będzie realizował politykę partyjną.

Majewski mówi, że zawsze czuł się bardziej teoretykiem, niż praktykiem prawa, więc bycie sędzią Trybunału to spełnienie jego marzeń i ambicji: - Czuję się "matematykiem" prawa. Sądy często narzekały, że moje pisma procesowe to bardziej wykłady z teorii prawa.

Majewski ma 53 lata, żonę i troje dzieci.