Europarlament wbrew KE: bariery zatrudnienia

Parlament Europejski próbuje pokrzyżować Brukseli szyki i chce dać państwom UE możliwość stosowania administracyjnych barier dla pracowników delegowanych

Gdy w lutym br. Parlament Europejski "rozwadniał" słynną dyrektywę usługową, wyrzucając z niej korzystne dla nowych państw członkowskich zapisy, Komisja Europejska zapewniała, że spróbuje nam to wynagrodzić za pomocą korzystnej interpretacji innego aktu prawnego - dyrektywy o delegowaniu pracowników. Ta dyrektywa wyznacza reguły, na podstawie których np. firmy mogą wysyłać swoich pracowników do innego państwa członkowskiego w celu wykonania konkretnej pracy bądź usługi.

Komisja Europejska próbowała dotrzymać słowa. Pod koniec marca br. przedstawiła oficjalną wykładnię tego, jak należy stosować dyrektywę o delegowaniu pracowników. Bruksela podkreśliła, że nie wolno narzucać nadmiernych barier. Rządy nie powinny np. wymagać, by każda firma (wysyłająca pracowników choćby na jeden dzień) miała swojego "prawnego przedstawiciela" w państwie przyjmującym.

W czwartek Parlament Europejski utrącił jednak nawet tę namiastkę liberalizacji przepisów.

Mimo protestów polskich eurodeputowanych PE przegłosował w czwartek specjalny raport autorstwa niemieckiej europosłanki Elisabeth Schroedter (frakcja Zielonych). Upraszczając, stwierdza on, że państwa UE mogą stosować wszelkie bariery, jakie tylko się im zechce. Mogą domagać się "prawnego przedstawiciela", mogą żądać, by spółki razem z pracownikami wysyłały całą dokumentację socjalną - słowem, mogą na wiele możliwych sposobów blokować pracowników delegowanych.

- To jest złamanie kompromisu! Raport Schroedter broni skandalicznego status quo na rynku usług, gdzie firmy pochodzące z nowych krajów są notorycznie nękane administracyjnie w celu ograniczenia konkurencji. Jest to zwykły protekcjonizm jedynie realizowany pod sztandarem robotniczym i socjalnym - oburza się Konrad Szymański, eurodeputowany PiS.

Komisja Europejska też zdaje się być niezadowolona z decyzji Parlamentu Europejskiego. - To my jesteśmy strażnikiem unijnego prawa, a nie PE. I nadal będziemy pilnować, żeby dyrektywa o delegowaniu pracowników była stosowana właściwie - powiedziała "Gazecie" Katharina von Schnurbein, rzeczniczka komisarza ds. pracy Vladimira Szpidli.