Janik: MSWiA nie badało powiązań Mazura

Rozmowa z Krzysztofem Janikiem politykiem SLD, w latach 1998-2002 szefem MSWiA w rządzie Millera

Wojciech Czuchnowski: Dlaczego w lutym 2002 r. wypuszczono na wolność Edwarda Mazura?

Krzysztof Janik: Nie wiem. Gospodarzem śledztwa w sprawie zabójstwa Marka Papały był i jest resort sprawiedliwości. Tam zapadały kluczowe decyzje.

Czy to możliwe, że nie wiedział Pan o zatrzymaniu osoby podejrzewanej o zlecenie zabójstwa szefa polskiej policji?

- Możliwe. Nie wiedziałem, że Mazur został zatrzymany.

Gdyby Pan wiedział, że go wypuszczą - próbowałby Pan interweniować?

- Nie miałem podstaw ani wiedzy, by wkraczać w to postępowanie. Jeśli sąd w USA uzna, że Mazur jest zleceniodawcą zabójstwa Papały, i zgodzi się na jego ekstradycję, będzie to sukces ministra Ziobro.

Jeśli? To znaczy, że Pan nie wierzy ?

- To nie kwestia wiary. Nadal nie znamy rzeczy najważniejszej, czyli motywów tej zbrodni. Mimo to i wtedy, i dzisiaj kieruję się zaufaniem do prokuratorów prowadzących sprawę.

Był Pan na przyjęciu imieninowym swego doradcy gen. Romana Kurnika, na które zaraz po wypuszczeniu na wolność przyszedł Mazur?

- Przypadkowo zostałem wplątany w obcą mi, obrzydliwą sytuację. Na swoją obronę mogę powiedzieć, że były to imieniny, na których bawiło się ok. 200 osób, a ja wpadłem na 20 min. Nie wiem, czy Mazur był tam wtedy. W życiu go nie widziałem, nie kojarzyłem jego wyglądu. Nie pamiętam gości. Raczej nie było tam nikogo z komendantów policji.

Czy to była ze strony Mazura demonstracja? Znam ludzi władzy, mam powiązania?

- Można tak to odebrać. Pytania zasadnicze są takie: kogo Mazur tak naprawdę jeszcze znał? Po co przyjeżdżał do Polski? W jakich kręgach się tu poruszał?

To mogliście wyjaśnić. Tym bardziej że krążyły opowieści o powiązaniach Mazura z ludźmi służb specjalnych, urzędnikami MSWiA, również doradcami z Pana gabinetu politycznego.

- Z jednym z doradców. Chodzi o Romana Kurnika, którego poznałem jako dobrego kolegę gen. Papały, zresztą za pośrednictwem Papały. Wtedy nie budził we mnie negatywnych uczuć.

A teraz?

- Trzeba wyjaśnić wszystkie okoliczności. Teraz chciałbym wiedzieć wszystko.

Sprawdzaliście, z kim Mazur ma powiązania?

- Jeśli chodzi o służby specjalne, to nie miałem takich możliwości. Nie prowadziliśmy też żadnego wewnętrznego postępowania badającego powiązania Mazura. Wiem, że prokuratura przesłuchiwała Kurnika. Mój zastępca Zbigniew Sobotka rozmawiał z Kurnikiem o Mazurze. Kurnik przysięgał się, że nie zapraszał Mazura na te imieniny i nie wiedział, że on przyjdzie.

Czyli MSWiA nie przeprowadziło wewnętrznego śledztwa. Nie boi się Pan zarzutu, że osłanialiście Mazura?

- Nie wiem, na jakiej podstawie miałby być sformułowany taki zarzut. Śledztwo prowadziła prokuratura.Byłoby bezprawne, gdyby ktoś inny równolegle podjął takie czynności.

Czy zna Pan emerytowanego oficera SB Józefa Sasina? Podobno kręcił się po ministerstwie?

- Nic o tym nie wiem. Nazwisko znam z publikacji prasowych.

A jeśli ktoś zezna, że Pan znał Sasina lub Mazura?

- Cóż na to poradzę, że ktoś będzie mówił, że mnie zna. Polityk nie ma wpływu na to, że tam, gdzie bywa, pojawiają się ludzie, którym, gdyby ich znał, nie podałby ręki.