Matka w żałobie kontra koncern Energa

Matka Rafała, który zginął w trafostacji w podkołobrzeskim Podczelu, pozywa koncern Energa. Domaga się 400 tys. zł odszkodowania i zadośćuczynienia.

- W czwartek 19 października wysłałam pozew - mówi matka Rafała Maria Zielińska.

16-latek zginął 12 lutego tego roku. Z trzema kolegami poszedł na teren dawnego wojskowego lotniska w Podczelu. Chłopcy weszli do otwartej trafostacji należącej do Koncernu Energetycznego "Energa". Tam prąd śmiertelnie poraził chłopca.

- To był szok - opowiada Zielińska. - Chłopcy przybiegli do domu z krzykiem, że coś stało się na dawnym lotnisku, że Rafał zemdlał. Poleciałam tam. Była już policja i pogotowie, ale nie dopuścili mnie do syna. Powiedzieli mi tylko, że nie żyje.

Twierdzi, że gdy dociekała później, co tam się stało, chłopcy opowiadali jej, że Rafał - wysportowany licealista z klasy wojskowej - chciał popisać się i pokazać, ile razy podciągnie się na drążku. Ale wystający ze ściany drążek był pod napięciem. Nagły błysk, wybuch i Rafał zginął na miejscu.

- Później pojawiły się informacje, że poszli tam kraść złom. Ja w to nie wierzę, bo on się tym nie zajmował. Nie mieli nawet żadnych narzędzi - mówi matka. - Często tak włóczyli się z nudów, bo u nas dzieci i młodzież nie mają co robić.

Po tragedii policja i prokuratura badały sprawę. Chłopcy, którzy byli na lotnisku z Rafałem, opowiadali, że faktycznie poszli tam zbierać złom, ale tylko porzucony. Mówili, że nie myśleli o odcinaniu czegokolwiek. Do trafostacji weszli z ciekawości, bo była otwarta.

Andrzej Kuc, prokurator rejonowy z Kołobrzegu informuje, że w dochodzeniu sprawdzono, czy to nie sami chłopcy odcięli kłódkę (leżała w pobliżu stacji). Ale badania wykazały, że ktoś odpiłował ją wcześniej.

- Ustaliliśmy, że Rafał zginął, bo sam wszedł do stacji, dotknął drążka i poraził go prąd. Wykluczyliśmy udział osób trzecich. Dlatego umorzyliśmy postępowanie - mówi prokurator Kuc. Zapewnia, że prokuratura zbadała również, czy Energa zaniedbała utrzymanie stacji. Nie postawili zarzutów nikomu z koncernu.

Ale Maria Zielińska uważa, że gdyby stacja była należycie zabezpieczona, żaden złodziej nie otworzyłby jej. Chłopcy nie weszliby do środka, a Rafał by żył.

- To zakład powinien tak zabezpieczyć swoje urządzenia, żeby dojście i otwarcie ich przez kogokolwiek było niemożliwe - uważa.

Dlatego zażądała od koszalińskiego oddziału Energi odszkodowania i zadośćuczynienia w wysokości 400 tys. zł. Prokurenci koncernu pisemnie odpowiedzieli jej, że nie znajdują podstaw do wypłaty odszkodowania.

- Ani policja, ani prokuratura nie stwierdziły uchybień z naszej strony, bo ich nie było - wyjaśnia Jolanta Szewczyk, rzeczniczka koszalińskiego oddziału spółki Energa. - Nawet częściej, niż obliguje nas prawo, sprawdzaliśmy tam zabezpieczenia. Ostatni raz przed wypadkiem kontrolowaliśmy tę stację 6 lutego i drzwi były należycie zabezpieczone. Winni tej śmierci są złodzieje, którzy odpiłowali kłódkę, głupota ludzka, a nie nasze zaniedbania.

Ale Maria Zielińska, samotnie wychowująca jeszcze dwójkę dzieci, nie ustępuje. Utwierdza ją wyrok, jaki 11 października zapadł w gdańskim sądzie w głośnej sprawie Jana Meli, chłopca okaleczonego w wyniku porażenia prądem w niezabezpieczonej trafostacji. Postanowiła też dochodzić sprawiedliwości w sądzie.

"Mój ból po stracie syna jest tak ogromny, że do chwili obecnej znajduję się w szoku. Utraciłam kochaną, najbliższą osobę, moją nadzieję na przyszłość..." - napisała w pozwie.

- Będę walczyć - zapowiada. - O ile będzie mnie to stać, bo jestem tylko sklepową i nie mam pieniędzy na wpisowe, a to chyba ze 20 tys. zł. Jak wygram, to założę jakiś komitet, żeby stworzyć tu jakąś rozrywkę, zajęcie dla dzieci.

sędzia Sławomir Przykucki, rzecznik Sadu Okręgowego w Koszalinie:

Ta pani, tak jak każdy, kogo nie stać na wpisowe, ma prawo wystąpić do sądu o zwolnienie z opłaty. Sąd zbada wtedy jej sytuację materialną. Jeśli potwierdzi się, że jest osoba ubogą, może skorzystać z częściowego lub całkowitego zwolnienia z kosztów. Ale decyzja będzie ostatecznie należała do sądu. Taki wniosek o zwolnienie można złożyć od razu z pozwem albo wtedy, gdy sąd po otrzymaniu pozwu wezwie do zapłacenia wpisowego.