Koalicja chce prześwietlić prywatyzacje

LPR chce powołać komisję śledczą ds. prywatyzacji. Na liście do zbadania mają być m.in. prywatyzacje PZU, PKN Orlen, Domów Towarowych ?Centrum? i Polskich Hut Stali

Wojciech Wierzejski, wiceprzewodniczący Ligi, zapewnia, że nowa komisja nie popełni błędu bankowej komisji śledczej. Trybunał Konstytucyjny uznał, że zakres jej prac jest zbyt szeroki a przez to niezgodny z konstytucją.

- Nową komisję powołamy do zbadania określonej sprawy, tak jak każe konstytucja - zapewnia Wierzejski. - Z raportów NIK, która wskazała kilkadziesiąt prywatyzacji przeprowadzonych z rażącym naruszeniem prawa, wybierzemy kilka lub kilkanaście najistotniejszych z punktu widzenia interesów państwa.

Piotr Ślusarczyk, poseł LPR i zaufany człowiek wicepremiera Romana Giertycha: - Chcemy zbadać prywatyzacje związane z najgłośniejszymi aferami ostatnich lat: PZU, Domów Towarowych "Centrum", Orlenu. Jest też propozycja, żeby zająć się Narodowymi Funduszami Inwestycyjnymi. Rozważamy ją.

Pomysł LPR poprą PiS i Samoobrona. - Będziemy rozmawiali na ten temat z Ligą - mówi Adam Lipiński, wiceprezes PiS. - Sami zapowiadaliśmy powołanie komisji prawdy i sprawiedliwości do zbadania prywatyzacji z ostatnich 17 lat.

Samoobrona w kampanii parlamentarnej mówiła o powołaniu komisji śledczej ds. prywatyzacji Polskich Hut Stali. - Jak PHS będą na pierwszym miejscu na liście do zbadania, to się na pewno dogadamy - zapewnia Janusz Maksymiuk, wiceszef klubu parlamentarnego Samoobrony.

Zdaniem LPR nowa komisja śledcza powinna powstać po wyborach samorządowych. - Gdyby powstała na trzy tygodnie przed wyborami, opozycja mogłaby powiedzieć, że robimy to wyłącznie ze względów wyborczych, bo właśnie przedstawiciele PO i SLD brali udział w większości prywatyzacji - mówi Wierzejski.

Tymczasem po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ciągle nie wiadomo, jakie będą losy bankowej komisji śledczej. PO i SLD są za jej rozwiązaniem. PiS, Samoobrona i LPR, które mają większość w Sejmie, deklarują, że powinna dalej działać. Jednak żeby mogła pracować, Sejm musi znowelizować uchwałę dotyczącą zakresu jej prac. Kryzys w koalicji spowodował, że odłożono to na później.

Artur Zawisza (PiS), przewodniczący komisji bankowej, zapowiada, że w przyszłym tygodniu jej członkowie spotkają się z marszałkiem Sejmu. - Marek Jurek zadeklarował, że prezydium Sejmu przygotuje nowelizację zakresu prac komisji - mówi Zawisza.

Własne prace nad katalogiem zagadnień prowadzi też Klub Parlamentarny PiS. Według przygotowanego przez niego projektu komisja ma badać działalność organów władzy publicznej w zakresie sektora bankowego. Wzięłaby pod lupę m.in. ustawy, decyzje ministrów skarbu, premierów czy komisji nadzoru bankowego. Taki zakres prac komisji może spowodować kolejne wezwania na przesłuchania szefa NBP Leszka Balcerowicza, który jednocześnie jest przewodniczącym Komisji Nadzoru Bankowego: - Trybunał Konstytucyjny uznał, że komisja śledcza nie może badać działalności NBP - mówi przewodniczący Zawisza. - Ale jeśli szef NBP, będąc jednocześnie szefem komisji nadzoru bankowego, wydawał decyzje dotyczące prywatyzacji, to może być wezwany na świadka w tej konkretnej sprawie.

Według wiceszefa LPR Wojciecha Wierzejskiego komisja bankowa powinna wstrzymać się z kolejnym wezwaniem prof. Balcerowicza: - Kampania samorządowa to gorący moment, nie najlepszy na takie ruchy - mówi Wierzejski.

Nawet jeśli Sejm zajmie się zmianą zakresu prac komisji bankowej na kolejnym posiedzeniu pod koniec października, są małe szanse, że komisja zacznie działać przed wyborami samorządowymi.