Kandydat PiS straszy sąsiadkę i prowadzi pijany

Kandydat PiS na prezydenta Sopotu ma wyrok za jazdę po kielichu oraz sprawę w toku: o lżenie i pobicie sąsiadki. PiS o tym wiedział, ale dopiero gdy wczoraj sprawą zainteresowała się ?Gazeta", kandydata wycofał

"Ty stara śmierdząca Żydówko, nie wejdziesz do domu, potnę ci ten obrzydliwy łeb!". Tak za mną wołał - mówi Mirosława Rynkiewicz, krytyk sztuki, sąsiadka kandydata.

Nawet policjant się śmiał

Tempczyk wykłada architekturę wnętrz na ASP w Gdańsku i aranżuje wystawy w Muzeum Narodowym. Mieszka w Sopocie, ale nie jest w mieście znany, nie zajmował się polityką. W gazetach pojawił się po raz pierwszy przed miesiącem: jako jedyny w kraju kandydat na prezydenta wystąpił na zdjęciach tyłem - był to jego własny pomysł promocyjny.

Teraz okazuje się, że było o czym pisać już wcześniej. Dwa lata temu Tempczyk został przyłapany na jeździe po alkoholu. Patrol zatrzymał go w Gdyni. - Usiadłem za kierownicę po wypiciu - przyznał nam wczoraj Tempczyk. - Byliśmy z żoną na imprezie, wypiłem dosłownie jedno piwo, a po dwóch godzinach zadzwonił do mnie syn z pilną sprawą. Usiadłem za kierownicę, będąc trzeźwy. Pech chciał, że zatrzymała nas policja. Dmuchnąłem w balonik - 0,21 promila. Przekroczyłem limit o jedną setną. Nawet policjant się śmiał, że tak wpadłem. Ale, niestety, sprawa poszła do sądu grodzkiego... Ja w ogóle bardzo rzadko piję alkohol - dodaje kandydat.

Sąd zabrał Tempczykowi prawo jazdy na pół roku.

Adiunkt i żona profesora w jednym stali domku

Sprawa o pobicie jest bardziej skomplikowana, właściwie są dwie sprawy. A zaczęło się tak.

Profesor Akademii Medycznej w Gdańsku kardiolog Andrzej Rynkiewicz kilka lat temu wprowadził się z żoną i córką do domu w Sopocie. Na poddaszu mieszkał już adiunkt ASP Lech Tempczyk z żoną i dziećmi. Spór zaczął się od opłat za wodę.

- Była wspólna rura, przez trzy lata płaciliśmy za siebie i za sąsiadów - mówi Mirosława Rynkiewicza. - Gdy poprosiłam pana Tempczyka o uregulowanie opłat, zaczął mnie lżyć. Gdy wychodziłam do ogrodu, krzyczał: "Ty stara Żydówko, mąż ci nie dogadza, ty się puszczasz z kim popadnie!". Najgorsze to, że atakował także naszą córkę. Potrafił ją zajść na klatce i opowiadać jej, jaką to ma beznadziejną matkę.

- Słuchaliśmy tych obelg kilka lat - dodaje prof. Rynkiewicz. - Wysłuchiwałem epitetów na temat mojej sprawności seksualnej albo o tym że jestem komuchem, przedstawicielem białej mafii itp. Córka studiowała na ASP, więc dla jej spokoju znosiliśmy to długo. W końcu poszliśmy z żoną do rektora ASP, prosić, żeby porozmawiał z panem Tempczykiem i go uspokoił.

Lech Tempczyk nie uspokoił się: - Spuszczał mi na parapet białego szczura na sznurku. Chodził za mną po ogrodzie z odwróconym krzyżem, krzycząc: "Niech ta Żydówka wypier...!". W trakcie kolejnej takiej akcji nie wytrzymałam i dałam mu w policzek - opowiada żona kardiologa.

Tempczyk złożył w sopockim sądzie prywatny akt oskarżenia. Sprawa o uderzenie w twarz jest w toku.

W czerwcu kolejna awantura.

Mirosława Rynkiewicz: - Rano wyszłam karmić koty, on zaczął mnie lżyć w typowy dla siebie sposób. Potem popychał, podduszał, uderzył mnie w głowę. Kiedy się wycofywałam, to jeszcze na klatce schodowej uderzył mną o ścianę. Groził, że wyrzuci mnie przez okno. Kopnęłam go i uciekłam.

Żona kardiologa poszła na obdukcję - badanie potwierdziło pobicie i duszenie - i złożyła prywatny akt oskarżenia przeciw adiunktowi. Ta sprawa też się toczy.

Lech Tempczyk zaprzecza, by bił sąsiadkę. - W ogóle było takiego zdarzenia - mówi "Gazecie". - Ta pani to chorobliwie złośliwa osoba. Włamała się kilka razy do mojej skrzynki energii i wyłączała nam prąd. Wyzywała mojego pięcioletniego syna. On boi się już przechodzić obok jej drzwi.

- Biegał pan za sąsiadką z odwróconym krzyżem? Wołał pan: "Śmierdząca Żydówko"?

- Co takiego? Może jeszcze mam maskę diabła?! - oburza się Tempczyk. - Jestem spokojnym, łagodnym człowiekiem. W tym domu mieszkam od 40 lat. Zawsze panował tu spokój, dopóki nie wprowadziła się pani Rynkiewicz.

Żona Lecha Tempczyka dodaje, że to sąsiadka "wielokrotnie pobiła" jej męża. Na pytanie, jak to możliwe, aby drobna kobieta pobiła dorodnego mężczyznę, nie odpowiada.

Sopot wiedział, nie powiedział

Sopocki PiS, wystawiając we wrześniu kandydaturę Tempczyka, wiedział o wyroku i sprawach w sądzie. - Od razu, jak zaproponowaliśmy mu start w wyborach, poinformował nas o tych dwóch rzeczach - mówi Przemysław Marchlewicz, szef PiS w Sopocie. - W jednym przypadku mamy do czynienia ze sporem sąsiedzkim, a w drugim z wykroczeniem drogowym. Oczywiście nie uchylamy się od wyjaśnienia tych spraw, ale w naszej ocenie kandydat nie popełnił przestępstwa.

Sam Tempczyk mówi nam, że nagłaśnianie teraz jego kłopotów z prawem, to "element brudnej kampanii wyborczej i odwracanie uwagi od nieprawidłowości, które mają miejsce w rządzonym przez PO Sopocie".

O komentarz poprosiliśmy posłankę Jolantę Szczypińską, wiceszefową PiS na Pomorzu.

- Jestem całą sprawa bardzo zaskoczona, nie wiedziałam o niej - powiedziała nam wczoraj rano.

W południe usłyszeliśmy: - Jestem już po konsultacjach z Jackiem Kurskim i na pewno wycofamy kandydaturę tego pana. Sprawy są udokumentowane, nie ma o czym dyskutować. Będziemy też wyjaśniać, jak to się stało, że nasi ludzie z Sopotu, wiedząc o sprawach Tempczyka z przeszłości, forsowali jego kandydaturę. Jeśli się potwierdzi to, co od was słyszę, ktoś w sopockim PiS zostanie ukarany.

PiS ma teraz dwa dni na znalezienie nowego kandydata: termin rejestracji upływa 18 października o północy.

- Zdążymy kogoś znaleźć - zapewnia Szczypińska.

Według sondażu PBS dla "Gazety" obecny prezydent Sopotu Jacek Karnowski (PO) może wygrać wybory już w pierwszej turze. Chce na niego głosować 69 proc. mieszkańców. Na kandydata PiS - 9 proc.