Rosjanie spekulują o rezygnacji przez Orlen z Możejek

Po pożarze w rafinerii w Możejkach rosyjski dziennik ?Kommiersant? spekuluje o możliwości rezygnacji PKN Orlen z inwestycji na Litwie

Rosyjska prasa z uwagą śledzi skutki pożaru, jaki w czwartek zniszczył część instalacji rafinerii w Możejkach, którą kupuje Orlen. W maju polska firma wygrała przetarg na Możejki, pokonała rosyjskie koncerny Łukoil i TNK-BP oraz kazachski KazMunaiGaz wspierany przez Gazprom. PKN zaoferował niemal 2,4 mld dol. za 84 proc. akcji litewskiej rafinerii, które należą do Litwy i upadłego pod koniec lipca rosyjskiego koncernu Jukos. Do ostatniej chwili, lecz bezskutecznie, przed sądem w Nowym Jorku transakcję próbował zablokować powołany przez sąd w Moskwie zarządca komisaryczny Jukosu. Pod koniec lipca doszło do awarii rurociągu Przyjaźń na terenie Rosji i do Możejek przestała dopływać ropa z Rosji. Nie ograniczono natomiast dostaw tą rurą ropy na Białoruś. Litewski zakład musiał przestawić się na dostawy tankowcami, droższe niż rurociągiem. Ale te przeszkody nie zniechęciły Orlenu. Pod koniec września polska firma zwróciła się do Komisji Europejskiej o zgodę na transakcję. Dwa tygodnie później wybuchł pożar w Możejkach. Trzy godziny przed pożarem rosyjscy parlamentarzyści odwiedzający Litwę skrytykowali Wilno za wybór polskiej firmy.

W piątek PKN ogłosił, że z powodu pożaru musi nieco przesunąć zaplanowane na połowę października podpisanie umów z bankami, które finansują transakcję. Rosyjski "Kommiersant" ocenił, że banki poradziły Orlenowi opóźnienie transakcji. Dziennik ten informuje, że polski koncern nie rezygnuje z transakcji. Ale jednocześnie gazeta zastanawia się, co będzie, jeśli Orlen wycofa się jednak z Możejek "po uwzględnieniu nowych ryzyk i politycznego kontekstu". Zdaniem rosyjskich analityków cytowanych przez "Kommiersant" w nowym przetargu nabywcy będą dawać zapłatę o połowę niższą niż oferował Orlen, uzależniając wycenę np. od perspektyw naprawy Przyjaźni.