Moda na rzucanie kamieniami w szyby autobusów

Makabryczna moda zapanowała wśród płockich chuliganów - rzucanie kamieniami w szyby autobusów Komunikacji Miejskiej. Z plagą nikt sobie nie radzi, szyby w czerwoniakach wypadają, a pasażerowie są coraz bardziej przestraszeni.

Wybijanie szyb w przejeżdżających autobusach, zwłaszcza nocą i w odludnych zakątkach miasta, nie jest zjawiskiem nowym. Zdarzało się regularnie, ale jeszcze nigdy dotąd na taką skalę. Co więcej, przypadków wybicia szyb przybywa, Komunikacja Miejska oficjalnie wystąpiła do policji o pomoc.

- Doszło do tego, że w ciągu tygodnia tracimy pięć, sześć szyb. Tyle samo jest demolowanych wiat przystankowych - tłumaczy prezes KM Piotr Kamiński. - Wandale tak się rozzuchwalili, że rozbijają je w dzień.

Komunikacja szacuje, że z powodu chuligańskich ataków straci w tym roku co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. - Nie martwią nas jedynie pieniądze - dodaje Kamiński. - W jednym z przypadków kamień rzucony w szybę niczym pocisk przeleciał przez cały autobus i wybił drugą. Mógł spowodować poważne obrażenia, gdyby w kogoś trafił. A mógł trafić, w środku było wielu pasażerów.

Chuligani ostatnio nie ograniczają się do rzucania kamieniami. W tym tygodniu policja zatrzymała czterech mężczyzn, którzy strzelali do czerwoniaka z broni pneumatycznej.

Dlaczego tak się dzieje? Prawdopodobnie to po prostu makabryczna moda, która zapanowała wśród pijanej młodzieży. Wskazują na to dane policji: do ataków dochodzi wieczorami, w weekendy, w czasie, gdy młodzi ludzie wracają z pubów. Chuligani pozostają anonimowi, po zmierzchu łatwo jest im rzucić kamieniem w szybę i uciec, zanim ktokolwiek z przestraszonych pasażerów lub przechodniów zauważy, co się dzieje.

Prezes KM zastanawia się, czy to nie odwet, czy jego autobusy nie są atakowane przez wandali, którzy właśnie zostali złapani na jeździe bez biletu. Tym bardziej że ostatnio spółka zintensyfikowała kontrole, więc trudno oprzeć się takiemu skojarzeniu. A już zupełnie staje się ono prawdopodobne, gdy weźmie się pod uwagę, że wandale nie atakują autobusów PKS-u, który także po Płocku kursuje.

- W PKS chuliganie też są problemem, ale nie tak dużym jak w Komunikacji - mówi Paweł Śliwiński, obecnie prezes PKS, a kiedyś wiceszef KM. - Dwa, trzy razy w tygodniu notujemy akty wandalizmu, głównie związane z niszczeniem siedzeń w autobusach. Kamieniami w nas nikt nie rzuca.

O ile w przypadku autobusów KM nie ma innego wyjścia, jak wstawiać nowe szyby, to coraz poważniej zastanawia się, czy uzupełniać je w wiatach przystankowych. Oficjalnie prezes spółki zaprzecza, ale jego pracownicy dużo na ten temat mówią. Ich zdaniem nie warto inwestować w ten sposób.

Gorycz z powodu bezradności powiększa to, że nie przynosi rezultatów współpraca KM ze strażą miejską i policją. - Regularnie eskortujemy nocne linie, także część podmiejskich. Tam, gdzie jesteśmy, panuje spokój - twierdzi rzeczniczka strażników Jolanta Głowacka. - Ale nie jesteśmy w stanie ochraniać każdego autobusu.

Rzecznik płockiej policji Mariusz Gierula wypowiada się w podobnym tonie. Zapewnia, że policjanci robią wszystko, by namierzyć wandali i ich zatrzymać. Oczywiste jest jednak, że wykrywalność tego typu przestępstw pozostaje znikoma.

- Policjanci nie mogą pilnować każdego autobusu i przystanku, ale na każdym kroku są uczulani, by zwracać uwagę na Komunikację Miejską, szczególnie w czasie największego ryzyka - zapewnia. - Jednak nic nie zrobimy bez pomocy mieszkańców. Ręce opadają, gdy w biały dzień grupka wyrostków niszczy przystanek albo rzuca kamieniami do autobusów, a przechodnie nie tylko nie reagują, ale nie zadzwonią nawet na policję. A przecież wystarczyłaby anonimowa informacja. Jeżeli patrol jest w pobliżu, to jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zatrzyma sprawców.

Rzecznik policji zapowiada, że policjanci zamierzają się spotkać z przedstawicielami spółki i władz miasta. - Może wspólnie wypracujemy jakiś model postępowania, który spowoduje, że takich ataków na mienie Komunikacji będzie mniej - zastanawia się.