Przed wyborami obywatele patrzą politykom na ręce

Fundacja Batorego rusza z akcją monitoringu samorządowej kampanii wyborczej

Przedstawiciele 19 organizacji pozarządowych i kół studenckich z całej Polski obserwują samorządową kampanię wyborczą. Sprawdzają, czy kandydaci na wójtów, burmistrzów i prezydentów nie wykorzystują pieniędzy z publicznej kasy (np. walcząc o reelekcję organizują imprezy promujące lokalne władze), kto płaci za ich kampanię i na co są wydawane pieniądze. W środę w siedzibie Fundacji Batorego mówili o pierwszych obserwacjach.

W niektórych miastach kampania ruszyła za wcześnie. - Już w lipcu w Oświęcimiu pojawiły się plakaty z wizerunkiem jednego z kandydatów na prezydenta, obecnego wicestarosty - mówiła Teresa Bebak z oświęcimskiego stowarzyszenia Szansa. Gdzie indziej - np. w Stanisławowie (mazowieckie) - na miesiąc przed wyborami nie wiadomo nawet, kto w wyborach startuje, bo kampania się nie zaczęła.

Akcja potrwa do końca kampanii, później ma powstać raport z wnioskami.

Pytamy: - Taką samą akcję robiliście w wyborach prezydenckich 2005 r. Wykazaliście nieprawidłowości u niemal wszystkich kandydatów. Ale później ich sprawozdania finansowe oceniła Państwowa Komisja Wyborcza. I okazało się, że na papierze wszystko się zgadza. Nie macie poczucia, że wasza praca idzie na marne?

Adam Sawicki z Fundacji Batorego, koordynator projektu: - Przygotowujemy z Instytutem Spraw Publicznych projekt zmian w ustawie o wyborze prezydenta. Po zakończeniu kampanii samorządowej stworzymy listę najczęściej występujących nieprawidłowości w finansowaniu kampanii. Zaproponujemy konkretne zmiany. Mam nadzieję, że takie akcje sprawią, że politycy zaczną zachowywać się zgodnie z prawem.

Informacje o akcji można znaleźć w internecie: www.samorzad2006.org.pl