Marek Jurek: Będę nadal marszałkiem

Ewa Milewicz: Nie chciał Pan przełożyć na przyszły tydzień wniosku opozycji o skrócenie kadencji Sejmu?

Marek Jurek: Opozycja ma prawo do takiej debaty, tym bardziej że wcześniej ustaliliśmy to wspólnie w Konwencie.

Cieszy się Pan z powrotu Andrzeja Leppera do koalicji?

- To jeszcze nic przesądzonego. Będę zadowolony, gdy się okaże, że tym razem nie wróci już do niewłaściwych zachowań.

Premier zapowiedział, że PiS nie będzie już negocjował z ludźmi o marnej reputacji. Kogo miał na myśli?

- Głównie osoby typu Renaty Beger.

A nie Leppera?

- Premier, odwołując wicepremiera Leppera, podkreślił, że przez wiele miesięcy był zadowolony ze współpracy z nim w rządzie. Sądzę więc, że określenie "ludzie o marnej reputacji" dotyczy osób typu pani Beger, a nie pana Leppera.

Przecież premier określił go słowem "warchoł".

- "Warcholstwo". Co innego mówić o działaniach, co innego o osobie. Komentarze wicepremiera na temat polityki rządu miały przed odwołaniem charakter destrukcyjny, jak wiele wcześniejszych działań Samoobrony.

Lepper bardzo chwali Beger. I skorzystał politycznie z jej taśm. Mimo to, to nie jego nazwał premier człowiekiem o marnej reputacji?

- Tak wynika z innych wypowiedzi premiera, również po odwołaniu pana Leppera. A z Samoobroną są problemy do wyjaśnienia. Choćby weksle - to sprzeczne z konstytucyjną zasadą wolnego mandatu. Od trzech tygodni wzywam Samoobronę, aby jednoznacznie wycofała się z tych działań.

Dlaczego PiS nie poparł wniosku o skrócenie kadencji?

- To zły moment na wybory. Kampania powinna być wokół polityki polskiej, a nie tylko sprawy pani Beger. Wybory powinny odbyć się albo za trzy lata w konstytucyjnym terminie, albo gdy rządowi nie uda się trwale zapewnić większości. Choć poziom debaty publicznej jest przygnębiający.

No, pewnie. Premier nazywa wyborców opozycji ludźmi otumanionymi. Mówi ludziom inaczej myślącym, że stali kiedyś tam, gdzie ZOMO.

- Słowa o ZOMO wywołały rezonans, natomiast porównanie przez liderów PO premiera do Gomułki - żadnego. To opozycja zwulgaryzowała język polityki.

Słów o Gomułce użyli nie liderzy opozycji, lecz Stefan Niesiołowski. Poza tym - to chyba różnica, czy ostrego słowa używa opozycja, czy premier.

- Lider opozycji to premier in spe. A to Donald Tusk wprowadził ten język, według którego przedstawicielstwo narodowe to klasa próżniacza, negocjacje to targi, urzędy publiczne - stołki. To jest właśnie wulgaryzacja polityki, bo mówimy nie o sobie, ale o Polsce jako państwie.

Będzie Pan nadal marszałkiem Sejmu, czy też Pana partia przehandluje to stanowisko?

- To nie jest stosowne pytanie.

Przepraszam. Będzie Pan marszałkiem?

- Będę, niezależnie od tego, jaką mi to satysfakcję przynosi.